czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 8.

       Nie byłam zadowolona z tego wypadu do klubu, a przede wszystkim z Matt'em. Bałam się, że znowu coś wywinie, ale tym razem przed Nathan'em. Jeśli znowu będzie się do mnie przystawiał, nie ręczę za siebie. Jego zachowanie w sklepie było dla mnie skandaliczne. Jak on mógł to zrobił Nathan'owi, jego przyjacielowi. Mam już wyrobione o nim zdanie i tak łatwo się ono nie zmieni. Matt to nie wychowany gówniarz, który myśli tylko o sobie... Takich ludzi powinno się karać.
-Amy, Amy, wszystko w porządku? - wyrwał mnie z zamyśleń Nathan.
-Tak, tak. Zamyśliłam się. - odpowiedziałam delikatnie się uśmiechając.
-Idziemy stąd? - spytał.
-Jasne, tylko zapłacę.
-Ta, ty zapłacisz, a ja będę grzecznie siedział. Dopij kawę, a ja zaraz wrócę. - na jego ustach znowu pojawił się zniewalający uśmiech. Jak zwykle musiał dopiąć swego...
       Nathan wziął wszystkie moje torby z zakupami, choć mówiłam, że są ciężkie. Powoli przechadzaliśmy się przez piękne Los Angeles. Nic nie mówiliśmy, wystarczało nam to, że jesteśmy razem, razem na zawsze. Dużo już nasz związek przeżył, mam nadzieję, że wszystko wreszcie się ułoży, że będę szczęśliwa z Nathan'em. Odwróciłam się w jego stronę. Jego twarz wyrażała radość, jak i zastanowienie. Ciekawiło mnie o czym tak głęboko myśli, ale nie pytałam. Wolałam, aby ta chwila trwała wiecznie, dlatego jej nie przerywałam. Po chwili Nathan zatrzymał się i obrócił mnie tak, że stałam naprzeciw jego twarzy. Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował, ale jakoś inaczej. Zawsze całował tak subtelnie i delikatnie, ale tym razem jakby się bał, bał się, że ucieknę. Gdy po kilku chwilach oderwaliśmy swoje napięte usta od siebie spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Jego tęczówki doprowadzały mnie do szaleństwa. Codziennie, gdy byłam sama myślałam o jego oczach, o oczach, które wywierają na mnie duże emocje. To właśnie jego oczy dają mi się do życia, do walki, do wszystkiego. Mogłabym patrzeć na nie cały czas, cały czas badać jakie ma emocje dzięki nim, widzieć jak mnie kocha...
-A co ci się wzięło na wyznawanie uczuć? - spytałam uśmiechnięta.
-Właśnie zrozumiałem, jak mi ciebie brakowało, gdy nie było cię przy mnie. Wieczory spędzałem cały czas sam, w pokoju myśląc co robisz teraz, jak wyglądasz, czy się zmieniłaś. - powiedział bardzo poważnie - I czy mnie dalej kochasz... - dodał po chwili smutniej.
-Nathan, jesteś dla mnie wszystkim, popełniłam wielki błąd, ale cieszę się, że mi to wybaczyłeś. Gdy ja byłam w więzieniu zastanawiałam się czy ktoś w ogóle przyjdzie po mnie. Gdy znowu ujrzałam twoje piękne oczy, twój uśmiech myślałam, że śnie. Kocham cię, kocham ciebie całego. Nie wyobrażam sobie życia bez takiego idealnego człowieka jak ty. To ty pomogłeś mi się wyrwać od brutalnych rodziców, to dzięki tobie mam lepsze życie, człowiek popełnia błędy, przez co większość im nie wybacza, ale ty mi wybaczyłeś, za co ci bardzo dziękuję. - moja przemowa dobiegła końca. To co powiedziałam było prosto od serca, od mojej duszy. Nathan mając prawie łzy w oczach nie myśląc namiętnie mnie pocałował. Niby już dawno sobie wszystko wybaczyliśmy, ale cały czas było w nas coś takiego, co zrażało nas do siebie. Potrzebowaliśmy właśnie takiego wyznania, aby jeszcze bardziej się zjednoczyć.
       Po spacerze wróciliśmy od razu do hotelu. Tam zaczęły się przygotowania do wyjścia. Postanowiłam ubrać się bardzo seksownie, żeby znowu oczarować w jakiś sposób Nathan'a. Gdy mnie zobaczył dostał oczopląsów. Nie wiedział co ma powiedzieć, więc tylko mnie pocałował. Zawsze to robi, gdy mu zabraknie słów. Szliśmy sami, ponieważ reszta poszła już wcześniej nie czekając na nas. Gdy dołączyliśmy do grupy poszłam zatańczyć z bratem. Nathan został przy stoliku, ponieważ jak to on powiedział, musi się najpierw trochę wstawić, żeby zacząć zabawę. Tom już troszkę był wstawiony, przez co jego taniec wyglądał bardzo dziwne, ale oboje się z tego śmialiśmy. Po chwili doszła do nas Kelsey. Postanowiłam zostawić ich samych, niech się zabawię. Wracając do stolika usłyszałam rozmowę Nathan'a i Matt'a.
-Twoja dziewczyna jest ci nie wierna. - mówił Matt.
-Co ty pierdolisz? - zdziwił się Nathan.
-Przystawiała się do mnie, dlatego wróciłem do hotelu. - kłamał.
-Kłamiesz, Amy by mi tego nie zrobiła. - bronił mnie.
-Zastanów się Nathan, sam siebie chyba się nie pocałowałem. - powiedział i odszedł od niego.
-Kurwa. Amy, widzę cię. Słyszałaś to, tak? - kiwnęłam głową - Wytłumaczysz mi o co mu chodzi?! - widać, że był wkurzony.
-Nathan, posłuchaj. To nie ja się do niego przystawiałam, tylko on do mnie. Cały czas mi mówił jaka to ja jestem piękna i, że ci zazdrości. W jednym sklepie weszłam do przymierzalni i nie mogłam dopiąć sukienki, właśnie tej. Poprosiłam go o pomoc, a ten pomógł mi tak, ale zaczął znowu mnie komplementować, aż nawet chciał fizycznie to zrobić. Nathan myślisz, że jestem dziewczyną, która daje dupy, przy pierwszej lepszej okazji, gdy mnie nie widzisz?! Wiem, że możesz mi jeszcze nie ufać, ale pomyśl, czy po kilku godzinach wyznawałabym ci miłość?!
-Przepraszam, ale sama byś się na pewno zdenerwowała na moim miejscu. - próbował mnie przytulić.
-Najpierw się zastanów, czy mi ufasz, a potem mnie tul. - powiedziałam srogo.
-Amy, chodź, coś się stało z Tom'em! - krzyknął zdenerwowany Jay.

------------

Przepraszam, że taki dupny wyszedł, niestety chyba nie nadaję się do pisania. x.x

niedziela, 27 stycznia 2013

Liebster Award ;)

Moja chyba pierwsza nominacja, nie wiem. xD
Dziękuję bardzo za to. :) Nominacja od Karoliny.. :)

Pytania: 
1. Jak masz na drugie na imię?
Nie mam drugiego imienia. xD
2. Od jak dawna lubisz The Wanted?
Od ponad roku. :D 
3. Którego z chłopaków z TW lubisz najbardziej?
Nathan'a i Tom'a. ;)
4. Lubisz One Direction?
No chyba cię pojebało... ( przepraszam za słownictwo. ;) )
5. Masz rodzeństwo?
Nie, zwierzę płci męskiej, które jest o 7 lat starsze ode mnie. -.-
6. Ile masz lat?
13, rocznikowo 14. ;D
7. Jakich gatunków muzyki słuchasz ?
To co mi wpadnie w ucho. :D
8. Od jak dawna piszesz opowiadanie/imaginy ?
Od ponad roku. :D
9. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
Niebieski. :]
10. Co wolisz ferie czy wakacje i dlaczego ?
Wakacje, bo jest ciepło i są dłużej. :p
11. Masz chłopaka ?
Nie było takiej rzeczy w sklepie. xD

Jeszcze raz dziękuję za nominację, i ja nominuję o to te blogi. ;D
http://tw-fanmily-blog.blogspot.com/
http://polishstoryaboutthewanted.blogspot.com/
http://couldyougiveyourselftome.blogspot.com/
http://www.ifoundyouinthedarkesthour.blogspot.com/
http://thewantedmyworldandmylife.blogspot.com/

Pytania:
1. Ile masz lat?
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
3. Jak się zaczęła twoja historia z The Wanted?
4. Od kiedy piszesz opowiadania?
5. Ulubiona potrawa?
6. Grasz na jakimś instrumencie?
7. Ulubiony kolor?
8. Kto jest najważniejszy w twoim życiu.
9. Masz zwierzątko?
10. Czy masz drugie imię? Jeśli tak to jakie?
11. Co daje ci pisanie?

czwartek, 24 stycznia 2013

17.000 ! ♥

Dziękuję bardzo, nie mogę w to uwierzyć. Już 17 tysięcy jest! Jezu. ♥ Więc chciałabym wszystkim podziękować za czytanie, komentowanie i zachęcała do komentowania, bo naprawdę takie rzeczy dają mi motywację. Dziękuję bardzo, mam nadzieję, że pobijemy rekord pierwszego bloga ! :)

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 7

Gdy wyszedł uśmiechnął się do mnie, założył zegarek i znowu popatrzył na mnie.
Matt :)
-Jestem gotowy, chodź. - tak jak powiedział wyszliśmy z hotelu. Postanowiliśmy, że się przejdziemy. Przez połowę drogi panowała grobowa cisza. Nie wiedziałam jak zagadać, więc wolałam siedzieć cicho. - Jak jest między tobą, a Nathan'em? - przerwał ciszę Matt.
-Nie rozumiem pytania... - rzekłam.
-No, czy kochasz go? - spytał.
-Tak, kocham go bardziej, niż on swoje czapki. - z kwitowałam i zakończyłam ten temat.
       Gdy doszliśmy do centrum handlowego od razu weszliśmy do pierwszego, lepszego sklepu, który okazał się Reserved. Od razu spodobała mi się jedna bluzeczka, którą natychmiast kupiłam. Dalej poszliśmy do Orsay, tam nic ciekawego, choć była ładna marynarka, ale odpuściłam ją sobie jak na razie. Następny przystanek H&M. Tam to już góra rzeczy była wzięta do przymierzalni. Z jedną sukienką nie mogłam sobie poradzić, więc poprosiłam Matt'a o pomoc. Wszedł do przymierzalni, zapiął mi zamek i położył ręce na mojej talii. Zbliżył swoją twarz do mojego ucha.
-Pięknie wyglądasz. Zazdroszczę Nathan'owi. - szepnął.
-Dziękuję. - zarumieniłam się.
-Naprawdę zazdroszczę Nathan'owi, szkoda, że jest moim przyjacielem, bo uwolniłbym ciebie od niego. - zaczął zbliżać się do mnie, ale od razu go odepchnęłam.
-Zostaw mnie! I wynocha stąd! - krzyknęłam. Nie mogę uwierzyć, że przyjaciel Nathan'a, któremu zaufał on zachował się w taki sposób. To jest nieprawdopodobne. Dlaczego on to mu robi? Dlaczego on mi to robi? Wyszłam z przymierzalni już ubrana w swoje ciuchy i popatrzyłam na Matt'a, który czekał na mnie. -Możesz iść do domu, nie mam zamiaru patrzeć jak się liżesz do mnie. - powiedziałam szczerze i poszłam do kasy.
        Nie licząc Matt'iego i jego zachowanie uważam zakupy za udane. Poszłam jeszcze do kawiarni na kawę. Choć siedziałam sama miło spędziłam czas na piciu kawy i jedzeniu szarlotki. Niestety tą chwilę przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam moje i Nathan'a zdjęcie. Odebrałam telefon.
-Tak, skarbie, jak tam w studio? - spytałam na wstępie.
-Dobrze, kochanie. Gdzie jesteś? - usłyszałam jego zachrypnięty głos.
-W kawiarni na samym dole w centrum, a co szpiegujesz mnie? - zaśmiałam się.
-Nie, nie. Zaraz będę. - zaśmiał się też i rozłączył. Tak jak powiedział po chwili się pojawił. - Hej, skarbie, tęskniłem. - pocałował delikatnie moje usta.
-Hej, nie widziałeś mnie tylko jakieś 3 godziny i już tęsknisz? - zdziwiłam się.
-Ja tęsknię, gdy nawet minutę cię nie widzę. - pocałował mnie znowu - Gdzie Matt.
-Poszedł do domu. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
-Nie wytrzymał z tobą? - zaśmiał się.
-Taa... - chyba na odwrót.
-Skarbie, pójdziemy na imprezę z chłopakami i całym zespołem, Matt'em, Johnem, co? - spytał robiąc minę zbitego psa.
-No dobrze, ale na razie posiedźmy tutaj razem, dobrze? - spytałam.
-Jasne, dla ciebie wszystko. - pocałował mnie znowu, ale namiętniej.
-No to będę miała jeszcze dzisiaj zabawę z Matt'em... pomyślałam, gdy oderwaliśmy się od siebie.

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 6. - Wielki Powrót!

Na wstępie chciałabym was bardzo mocno przywitać. Długo mnie tutaj nie było. Miał być już dawno rozdział, ale z powodu problemów rodzinnych nie miałam nawet ochoty tutaj coś napisać, jednakże Kasia, której bardzo dziękuję, namówiła mnie na napisanie jego.

       Wróciliśmy do hotelu bardzo zmęczeni. Połowę drogi przespałam na kolanach Nathan'a. Mój ukochany nie chciał żebym się męczyła, więc zaniósł mnie do pokoju. Osobiście dziwię się jak dał radę. Rano obudziłam się wtulona w Nathan'a. W miarę się wyspałam. Nie chcąc go budzić delikatnie wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Wzięłam odświeżający prysznic po wczorajszym męczącym dniu. Nie wzięłam ze sobą ubrań... Dobra, Nathan śpi, więc nawet nie zauważy. Owinęłam się ręcznikiem i po cichutku wyszłam z łazienki. Otworzyłam delikatnie walizkę.
-Nieładnie tak chodzić naga i mnie napalać na ciebie. - powiedział zachrypniętym głosem Nathan, a ja odwróciłam głowę w jego stronę.
-O nie, nie dzisiaj. Na pewno nie teraz. - ostrzegłam go.
-No chodź, przytul misia! - zrobił minę zbitego psa.
-Nie, Nathan. - powiedziałam, ale on mnie nie posłuchał. Wstał z łóżka i zbliżał się do mnie powolnym krokiem. Strasznie on mnie pociągał, zmieniał mnie i moją psychikę. Przez to wszystko moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżył się, objął i pocałował namiętnie. Włożył swoje dłonie w moje włosy, a ja oplotłam jego szyję swoimi rękami. Długo trwaliśmy w tym pocałunku. Nasze języki walczyły ze sobą. Gdy oderwaliśmy się od siebie popatrzyliśmy w swoje oczy. Widziałam w nich tęsknotę. Zdawało mi się, że ukrywał coś, ale nie pytałam o nic.
-Nic ci nie zrobię, spokojnie. Ale musisz zrobić dla mnie jedną rzecz. - uśmiechnął się zadziornie.
-Co? - zapytałam.
-Wieczorem uszykuj się. Zabieram cię na kolację. Masz cały dzień dla siebie. Ja jadę do studia z chłopakami. Jeśli chcesz to możesz pojechać z kimś na zakupy. Nawet z jakimś chłopakiem. Będę oczywiście zazdrosny, ale chcę, żebyś była szczęśliwa. - uśmiechnął się - A teraz pozwól, że pójdę do łazienki. - pocałował mnie jeszcze raz namiętnie i odszedł.
-Co ten chłopak ze mną robi? - zapytałam samą siebie.
       W między czasie, gdy Nathan brał prysznic ubrałam się w o to taki strój. Gdy zakładałam ktoś mnie objął w tali od tyłu. Tym ktosiem był Nathan. Odwróciłam się, a on "położył" się na moich plecach. Uśmiechnęłam się do niego.
-Wyglądasz przepięknie. Powinienem być naprawdę zazdrosny. - szepnął mi do ucha.
-Przesadzam.
-Ja? Skądże. - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie w usta - Zbieram się, kochanie.
-Już? - spytałam smutna wstając i obejmując go.
-Niestety, praca... Zachciało mi się kariery. - popatrzył w moje oczy.
-Ale przez tą karierę byśmy się nie spotkali. - uśmiechnęłam się.
-Też racja. Nie wiem jak by wyglądało moje życie bez ciebie. Dzięki tobie nabrało trochę kolorów. - zaczął całować moją szyję.
 -Oj, bardzo mi przyjemnie, ale podobno się śpieszyłeś. - zaśmiałam się.
-A co? Wyganiasz mnie? - znowu zrobił minę zbitego psa.
-Tak. - odpowiedziałam.
-O ty! Dobra, rozumiem, zakupy. Jeśli chcesz możesz iść z Matt'im. Jest wolny dzisiaj, a dziewczyny wróciły do UK. - uśmiechnął się - Okej, komu w drogę temu czas. Trzymaj się. Miłej zabawy. - pocałował mnie na pożegnania i rzucając mi perskie oczko tak zwane wyszedł z pokoju.
      Wzięłam więc jakąś torebkę, wkładając od razu telefon, dokumenty, kasę itd. i wyszłam z pokoju. Weszłam bez pukania do pokoju Matt'iego. Ubierał właśnie koszulkę. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Witam w moich skromnych progach! Gotowa na zabawę? - spytał uśmiechnięty.
-Pewnie! - odpowiedziałam, a on wszedł do łazienki. Jednak chyba nie byłam gotowa na aż taką zabawę...

----------------------

Wielki powrót na ten blog. Sama nie mogę uwierzyć, że napisałam rozdział tutaj! Napisałam go też z okazji rozpoczęcia u mnie ferii! Oj, męczcie się ludzie, którzy będą mieli potem wolne! No więc zachęcam do komentowania, i zapraszam na mój dosyć nowy blog, który próbuję jakoś rozkręcić, ale coś mi się nie udaje. :) http://keepcalmandlovethewanted.blogspot.com/

środa, 26 września 2012

Informacja. ♥

       Witam, więc postanowiłam wrócić na bloga, dzięki Kasi Jesionowskiej i Alusi.. :) Mam nadzieję, że się nie obrazicie, że będę znowu pisać jakieś badziewne rozdziały. Wiem, zabijecie mnie za to zdanie, ale kit z tym. :D No więc mam nadzieję, że mnie miło ponownie przyjmiecie ! ♥


                                                                                                                  Ada. :)

wtorek, 4 września 2012

Dodatek. :)


                                                                                  Rozdział I
      Dawno, dawno temu, czyli .... gdzieś z tydzień temu, działo się coś wspaniałego ! No może oprócz tego, że ktoś złamał mi serce, ale wolę tego nie poruszać. Dobra, może zacznę od początku. Hej ! Mam na imię Ania i mam 18 lat. 30 czerwca byłam na super koncercie. Niestety, później nie było już tak super. A jak to się zaczęło...
- Ankaaaa!!!! Idziesz ? Bo nie będzie miejsc !! - krzyknęła moja przyjaciółka Sylwia.
Szłyśmy na koncert The Wanted. Uwielbiam ich. Koncert był w Londynie. Nie miałyśmy problemów z dojazdem tam, ponieważ mieszkamy w Londynie.Oprócz mnie i Sylwii szedł jeszcze mój chłopak Mateusz, i 3 przyjaciółki : Weronika, Gosia i Gabi. Koncert miał się zacząć o 19, a była już 17:30. Oczywiście musiałyśmy wyjść wcześniej, żeby mieć miejsca przy samej scenie.
- Już jestem. Musiałam poprawić fryz - powiedziałam biorąc kawałek kartonu z napisem ,,I ♥ TW" i podając go Gosi, ponieważ ona chciała go trzymać.
- Dobra. Jesteście gotowe ? Możemy już iść? - zapytał znudzony Mati. Wcale nie lubi TW. Szedł z nami tylko dlatego, że nie mógł mi odmówić.
- Idziemy ! - krzyknęła Gabi.
- Nie mogę uwierzyć, że idziemy wreszcie na ich koncert. - powiedziałam ubierając czarno-białą bejsbolówkę.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na koncert. Na miejsce dotarliśmy po 15 minutach. Było już tam trochę fanów, ale jakoś zmieściliśmy się wszyscy pod sceną. Do godziny 19:00 gadałyśmy o zespole. Nareszcie na scenę wyszli Nathan, Tom, Max, Siva i Jay. Wszystkie dziewczyny piszczały. My też.
- Hej wszystkim ! Jesteśmy The Wanted ! Ja jestem Jay.
- Ja Max.
- Tom.
- Jestem Siva.
- A ja jestem Nathan. - gdy to usłyszałam zaczęłam jeszcze bardziej piszczeć. Najbardziej z tego zespołu podobał mi się właśnie on.
- Zaśpiewamy dzisiaj dla was : Chasing the sun, Warzone, Glad you came, Lose my mind, Hi and Low, The Weekend, Animal, Rocket, Dagger , Lie to me, All time low i Heart Vacancy.- powiedział Max. - Pasuje ? - zapytał. W tym momencie wszyscy wydarli się jednocześnie : TAK ! Chłopaki zaczęli śpiewać. Przy każdej piosence śpiewałyśmy razem z nimi. Gdy zabrzmiała piosenka Heart Vacancy, Nathan przez cały czas na mnie patrzył i się uśmiechał. Ja to odwzajemniałam. Na koniec chłopcy oznajmili, że zaśpiewają jeszcze piosenkę Satellite. Dopiero wtedy troszeczkę się uspokoiłam i zauważyłam, że Mati gdzieś zniknął. Zaczęłam się za nim rozglądać, ale nigdzie go nie było. Koncert się skończył. Chłopaki zeszli ze sceny, a ja nadal szukałam Matiego. Kiedy wyszłam z tego tłumu, znalazłam go siedzącego pod drzewem. Chciałam odetchnąć z ulgą, ale nie mogłam. To co zobaczyłam było szokujące.



                                                                                   Rozdział II
       Zobaczyłam go całującego się z jakąś laleczką Barbie. Zaczęłam płakać. Mati usłyszał mój płacz i gdy zwrócił wzrok w moją stronę szybko zerwał się z miejsca i zaczął mi się tłumaczyć.
- Aniu, to nie tak jak myślisz. Zrozum, ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. - objął mnie i przyciągnął do siebie. - Tylko ty się dla mnie liczysz. - odepchnęłam go od siebie i strzeliłam z liścia. To był mocny strzał, bo zabolała mnie dłoń.
- Ty zdrajco ! Nienawidzę Cię ! - jeszcze bardziej się rozpłakałam i uciekłam. Swoją zapłakaną twarz zakryłam rękami, więc nie widziałam gdzie biegnę. Nagle wpadłam na kogoś i upadłam na ziemię.             Otworzyłam oczy i ujrzałam przystojnego i wysokiego chłopaka. Wyglądał na 18-19 lat. Kogoś mi przypominał, ale przez ten upadek nie wiedziałam kogo. Podał mi rękę, żebym wstała.
- Dzięki. Przepraszam, że na ciebie wpadłam.
- Nie, to ja dziękuję i przepraszam.
- Ale za co dziękujesz ?
- Za to, że na mnie wpadłaś, bo tak to bym cię nie spotkał. I przepraszam za to, że to ja na ciebie wpadłem. Oj, to bez sensu. Heh. - uśmiechnął się . - A tak w ogóle to jestem Nathan. A czemu płaczesz ? - podał mi chusteczkę.
- Jestem Ania. Wolę o tym nie mówić.
- Ok.
- Wiesz, kogoś mi przypominasz.
- Możliwe. Jestem Nathan Sykes z zespołu The Wanted. - puścił mi oczko.
- Że co ? Mój boże ! Nie wierzę, że właśnie rozmawiam z najsławniejszym i najprzystojniejszym ...- nie dokończyłam. Zrobiłam się czerwona jak burak.
- Co ? - zapytał Nath z miną ,,WTF?!"
- Nic, nic. Nieważne.
- Spoko. Może wpadniesz jutro do nas? - zapytał i zrobił sexi uśmiech.
- ,,Nas"?
- No, do mnie i chłopaków. Na obiad. - już miałam zacząć piszczeć i skakać z radości, ale sobie odpuściłam, żeby mnie nie odrzucił.
- Czemu nie. O której mam przyjść ?
- Możesz o której chcesz. Albo wiesz co ? Zapisz mi swój adres,a ja po ciebie przyjadę. Może być o drugiej ?
- Spoko. - podałam mu karteczkę z adresem.
- Dzięki. To do jutra. - pocałował mnie w policzek i się uśmiechnął.
- Pa ! - on odszedł do chłopaków, a ja ruszyłam w stronę domu. Wiedziałam, że dziewczyny już dawno wróciły do siebie. Byłam zmęczona, więc zamówiłam taksówkę. Pod domem byłam po 5 minutach. Zapłaciłam i wysiadłam z auta. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. O dziwo, nie było tam Matuesza.Oczywiście mieszkaliśmy razem ... kiedy byliśmy parą.
,,Pewnie poszedł do tej swojej lafiryndy" - pomyślałam. W salonie zobaczyłam jakąś karteczkę na stoliku.
,,Aniu, wiem że nie chcesz mnie więcej widzieć, dlatego wróciłem do Polski. Wiedz, że zawsze będę Cię kochał. :* Mati <3
- ,,Zawsze będę cię kochał" - powiedziałam do siebie i wyrzuciłam kartkę.
Poszłam na górę do łazienki, żeby wziąć prysznic. Podczas mycia się śpiewałam piosenkę Warzone. Z prysznicem uwinęłam się w 15 minut. Od razu wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Nie byłam głodna. Poszłam w szlafroku do swojego pokoju. Zdjęłam go i ubrałam koszulę nocną. Wzięłam laptopa i sprawdziłam wszystkie portale społecznościowe. Jak zwykle nuda, chociaż na twitterze zobaczyłam wpis który został dodany przez Nathana :
,, Dzisiaj poznałem wyjątkową osobę. Jest piękna i miła. Jutro znów ją spotkam. Nie mogę się doczekać. Ach, zapomniałem dodać, że ładnie się czerwieni. <3"
Gdy to przeczytałam od razu poprawił mi się humor. Wyłaczyłam laptopa. Położyłam się w łóżku i zasnęłam.


                                                                               Rozdział III
       Następnego ranka smacznie sobie spałam, dopóki nie obudził mnie mój dzwoniący telefon. Zgarnęłam go z półeczki obok łóżka i odebrałam.
- Haaaaloooo ? - powiedziałam ziewając.
- Hej, Anka. Tu Gosia. Czemu wczoraj tak zniknęłaś na koncercie ?
- Nie chcesz tego wiedzieć.
- Oj powiedz !
- No dobra. Szukałam Matiego i znalazłam go całującego się z inną. - łzy napływały mi do oczu.
- Że co ? Jesteś pewna, że to był on ?
- Tak, jestem.
- I co masz zamiar z tym zrobić ?
- No właśnie nic. To koniec. Wyjechał do Polski zanim wróciłam do domu z koncertu.
- Aham. Szkoda. Byliście fajną parą.
- Tak. Ale to już koniec. Gosia, mogę ci coś powiedzieć ?
- Nom. Gadaj.
- Ok. Wczoraj jak uciekłam od Matiego, to wpadłam na kogoś. Tym kimś był ten Nathan z The Wanted.
- Serio ?
- No. Zaprosił mnie na dzisiaj na obiad. Nareszcie poznam chłopaków ! Hura !
- Ale ci dobrze. A mogę powiedzieć dziewczynom ?
- Spoko. Ja kończę. Widzimy się na gitarze. Pa!
- Narka ! - rozłączyłam się, odłożyłam telefon i się przeciągnęłam. Poszłam do łazienki, żeby się trochę ogarnąć. Siedziałam tam aż pół godziny. Poszłam do pokoju żeby się ubrać. Jak zwykle nie wiedziałam co założyć. Wymyśliłam, że postawię na luz. Ubrałam białą koszulkę z napisem ,,MY LIFE IS CRAZY", krótkie jeasnowe spodenki, koszulę w czarno-szaro-białą kratkę, czerwone conversy i zielonego Full Capa z napisem ,,NY".
Zeszłam na dół, żeby coś zjeść. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Usiadłam przy stole i je zjadłam. Miskę włożyłam do zmywarki. Spojrzałam na zegarek, było już po 10. Poszłam umyć zęby. Zeszłam na dół, usiadłam w salonie i włączyłam TV. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda !! Przełączyłam na kanał Comedy Central. Akurat był tam maraton serialu ,,Dwóch i pół". Oglądałam, aż w końcu zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi.
,,Kto to może być?"- pomyślałam. Spojrzałam na telefon. Była 13:45.
- O kuźwa ! - przeklnęłam na cały dom i szybko pobiegłam poprawić fryzurę. Zgarnęłam jeszcze moją torbę z pokoju, wyłączyłam TV i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Nathana, który tylko się uśmiechnął.
- Hej.
- No hej. - pocałował mnie w policzek.
Zamknęłam drzwi.
- Idziemy ?
- Tak.
Podeszliśmy pod jego auto. Było super ! Czarny jaguar. Nath otworzył mi drzwi i sam poszeł wsiąść od swojej strony. Ruszyliśmy w stronę domu chłopaków. Byliśmy tam po 5 minutach. Nathan wyszedł z samochodu i jak dżentelmen ,,znowu" otworzył mi drzwi.
- Dzięki.
- No to co ? Gotowa poznać chłopaków  ? - zapytał.
- Ty jeszcze pytasz ? No jasne, że tak !
Podeszliśmy pod drzwi i zapukaliśmy, bo Nathan zapomniał kluczy. Drzwi otworzył wysoki chłopak z lokami.
- Siema ! - wydarł się na całe miasto. - Jestem Jay. Zapraszam !
Weszliśmy do środka. Ich dom był prawie taki sam jak mój. Nathan zawołał chłopaków. Z góry po kolei zeszli Tom, Max i Siva. Cała trójka krzyknęła chórem : Cześć !
- Hej ! Jestem Ania. - podeszłam do każdego i podałam mu rękę.
- Siva.
- Tom.
- Max jestem
Nathan krzyknął:
- Chodźcie na obiad !!
Wszyscy usiedliśmy przy stole. Nath przyrządził chińszczyznę.
- Mniam .. moje ulubione danie. - wzięłam pałeczki.
- Serio ? Moje też - powiedział Nathan.
Zaczęliśmy jeść. Przy jedzeniu opowiadaliśmy różne historie i śmialiśmy się. Seev zebrał od nas talerze. Spojrzałam na zegarek. Była 15:00. Miałam mieć o wpół do piątej lekcje gry na gitarze.
- Słuchajcie chłopaki. Ja już muszę wracać.
Na twarzy Natha pojawił się smutek.
- Musisz ? - zapytał.
- Tak. Mam lekcje gry na gitarze. Na serio miło było was poznać.
- Ciebie też. - powiedział Tom.
- Szkoda. To pa ! - każdy z chłopaków podszedł do mnie i przytulił.
- Odwiozę cię. - Nathan podał mi torbę.
- Okej. - jeszcze raz pożegnałam się z chłopakami i wyszliśmy. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mojego domu. Po chwili znaleźliśmy się już na miejscu.
- Mogę odprowadzić cię pod drzwi ? - zdziwiło mnie to pytanie.
- Ee... Okej.
Podeszliśmy pod drzwi. Otworzyłam je.
- No to pa ! - już miałam wejść, aż nagle Nathan pociągnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Patrzyłam w te jego zielono-niebieskie oczy. Nasze usta dzieliły już tylko milimetry. W końcu złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Pa. - powiedział Nath i puścił mi oczko.
- Narazie. - weszłam do domu i położyłam się na kanapie w salonie. Zasnęłam.

----------------------

Więc jest to taki dodatek ode mnie, pisany przez Anię Kierzyk. Jest to pierwsza część jej opowiadania, która moim zdaniem jest znakomita.. :) Więc komentujcie, oceniajcie i jeśli spodoba wam się mogę dodać dalszą część. :) Oczywiście dziękuję Magdzie, która pozwoliła mi dodać tą część. ;***