piątek, 30 marca 2012

Rozdział 2.

      Odwróciłam się i zobaczyłam Emily. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Miałam jej nie mówić, ale cóż wydało się. Jej mina nic dobrego nie mówiła.
-Emily, spokojnie. - próbowałam ją uspokoić.
-Miałyśmy nie mieć przed sobą żadnych tajemnic! Dlaczego mi nie powiedziałaś, że piszesz z Nathanem Sykesem?! - krzyczała.
-Możesz usiąść? Wszystko ci wytłumaczę. - usiadła - Posłuchaj, pamiętasz jak kilka dni temu do niego napisałam?
-No, pamiętam. - odpowiedziała spokojniej.
-I dzisiaj mi odpisał. I zaprosił mnie na jutrzejszy koncert. Potem poszłam do Johna, z którym zerwałam, bo znowu zaczął chlać, ale wole o tym nie mówić. I teraz jak wróciłam to zobaczyłam, że sam z siebie do mnie napisał. To wszystko. - opowiedziałam jej.
-Na pewno?
-Tak.
-Chodź ty mój skarbie! - przytuliła mnie.
-To nie jesteś zła?
-Jak mogę być na ciebie zła? Jak? - śmiała się.
-To dobrze.
-Ale czekaj. Jak on sam z siebie napisał do ciebie? I nie cieszysz się? - zdziwiła się Emily.
-Jestem, ale wiesz, dziadek. - odpowiedziałam smutno.
-A tak zapomniałam. Jak się czujesz? - zapytała z troską.
-Lepiej, ale cały czas nie mogę w to uwierzyć. Cały czas mi się wydaje, jakby jeszcze żył.  Zadzwonię chyba do babci.
-Dzwoń, dzwoń. - podała mi telefon.
-Hej, babciu. Jak się czujesz? - zapytałam smutnym głosem.
-A dobrze. Wiesz, że dziadek czuje się o wiele lepiej? Tylko twoja mamusia znowu jest na niego zła. - opowiadała mi radosna babcia.
-Jak to, przecież..., a nie, nie ważne. Dobra babciu, muszę kończyć. Pa. - rozłączyłam się.
-I co? - zapytała Emily.
-Dziadek żyje, a mama mi to powiedziała, żebym z nimi nie rozmawiała, bo się pokłóciła.
-Co?! - krzyknęła ze zdziwienia Emily.
      Natychmiast zeszłam na dół. Nie mogłam uwierzyć, że moja mama jest do tego zdolna. Po prostu byłam na nią wściekła.
-Coś się stało Amy? - zapytała mnie spokojnie.
-Czy coś się stało? To może ty mi powiesz, dlaczego dziadek czuje się świetnie? Jesteś okropna! Udajesz, że dziadek zmarł tylko dlatego, że się z nimi pokłóciłaś?! To jest chore. - wrzeszczałam na nią.
-Bo robię to dla twojego bezpieczeństwa?! Marsz do pokoju! - podniosła na mnie ton.
-Nie tym razem. Wyprowadzam się i to natychmiast! - krzyknęłam jej prosto w twarz.
       Pobiegłam na górę i zaczęłam pakować się. Emily mi pomagała. Pozwoliła mi zamieszkać u siebie. Byłam jej bardzo wdzięczna. Słyszałam jak moja matka dzwoni do ojca i mówi, że się wyprowadzam i nie wie dlaczego. Zawsze udawała przed ojcem miłą i pomocną mamę, a tak naprawdę to wydra z niej. Gdy skończyłam mój tata przyjechał. Pytał się, dlaczego się wyprowadzam. Opowiedziałam mu wszystko. Niestety nie chciał mi uwierzyć. Wzięłam jeszcze swoje rzeczy, które były na dole i wyszłam z Emily bez pożegnania. Szłyśmy w stronę centrum. Siostra Emily miała mieszkanie po ich zmarłych rodzicach. W pewnej chwili zobaczyłam Johna, który był jeszcze bardziej pijany niż wtedy...

----------------

Tym razem nudniejszy wyszedł, ale nie obraźcie się. :*

Rozdział 1.

      Zeszłam na dół i założyłam kurtkę i trampki. Cały czas miałam na sobie dres, ale mało mnie to obchodziło. Mama oczywiście musiała mnie spytać gdzie idę. Jak jej powiedziałam, że do Johna, to nie była zadowolona. Nie lubi go.
      Gdy wreszcie wyszłam z domu zobaczyłam moją nauczycielkę, która szła w moją stronę i jak mnie zobaczyła to się uśmiechnęła. Nie lubiłam jej, a ona mnie. Miałam nadzieję, że nie będę musiała z nią rozmawiać, ale niestety się pomyliłam.
-Dzień dobry Amy. - uśmiechnęła się - Dlaczego nie jesteś w szkole?
-Mój dziadek zmarł, dzisiaj. Strasznie to przeżywam, bo bardzo go lubiłam.
-Oj, bardzo mi przykro. Nie wiedziałam, ale to chyba nie jest powód twoich wagarów?
-Ja nie jestem na wagarach. Mój dziadek na serio zmarł! - podniosłam głos.
-Jak?! A mama wie coś ty wymyśliła?! Dziadek jej zmarł! Ludzie co to za wymówka? Na nic więcej Cię nie było stać? Jest mama? - zapytała mnie, a jak kiwnęłam głową, że jest.
     Weszłam pierwsza do domu, a za mną wychowawczyni. Usiadłyśmy w salonie i baba zaczęła gadać, że wagaruję, i wymyśliłam piękną wymówkę. Śmiać mi się chciało, ale próbowałam być poważna. Gdy mama to usłyszała to widziałam, że była wściekła, ale na szczęście nie na mnie.
-Jak pani śmie oskarżać moją córkę o takie rzeczy?! Ona naprawdę straciła dziadka, a ja ojca! Proszę natychmiast opuścić mój dom! - krzyczała moja mama.
      Pierwszy raz w życiu byłam z niej dumna. Nie wiedziałam, że na to ją stać, Gdy nauczycielka wyszła mama się trochę uspokoiła.
-No już idź do niego. - przypomniała mi mama.
-Ok. A chcesz coś ze sklepu?
-Nie. Wszystko mamy.
-Ok! - krzyknęłam wychodząc.
      Gdy tak szłam to myślałam o Nathanie. Sprawdzałam, koncert jest jutro. Tylko jest jeden problem w postaci mojej mamy. Boję się, że mi nie pozwoli. Jak tak się stanie to coś wykombinuję. Powiem jej, że idę do Emily, a tak naprawdę pójdę do klubu. To jest świetny pomysł, ale zastanawiam się czy brać ze sobą Emily. Wiem, jest moją przyjaciółką i kocha The Wanted, ale boję się, że jak ich zobaczy to nie da im żyć. Jeszcze zobaczę. Właśnie doszłam pod blok Johna. Weszłam na górę i zobaczyłam, że drzwi są otwarte. Pomału weszłam i zobaczyłam pijanego Johna. Zaczął się do mnie zbliżać, czułam od niego alkohol. Bałam się, że coś mi zrobi. Gdy był już wystarczająco blisko zaczął mnie całować. Nie dobrze mi się zrobiło. Strasznie śmierdział alkohol, i on sam. Odepchnęłam go.
-Co jest skarbie? - znowu się do mnie przybliżał.
-Odejdź ode mnie! Miałeś już nie pić!
-No i co? Parę piw chyba mogę wypić? - znowu mnie pocałował.
-Parę piw? Ty chyba sobie ze mnie żartujesz! Jesteś nachlany! Wiem, że masz mocną głowę i umiesz trochę wypić! - chciałam w tej chwili wyjść, ale chwycił mnie za nadgarstek - Zostaw mnie do cholery! Z nami koniec!
       Na szczęście mnie puścił i wyszłam. Może ostro zareagowałam, ale znałam go już bardzo dobrze i wiem, że jeśli zaczął pić to nie skończy. Skutki tego są takie, że mnie bije, i jeden raz nawet mnie zgwałcił.  To było okropne dla mnie. Żal mi jego w tej chwili nie było. Miałam już go dosyć.
-Już jestem! - krzyknęłam zdejmując kurtkę.
-Tak szybko? - wyszła z kuchni zdziwiona mama.
-Tak jakoś wyszło. - odpowiedziałam i poszłam na górę.
       Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Gdy już zaczęłam się nudzić i sprawdziłam wszystkie strony, prawie wszystkie, to weszłam na Twittera. Zobaczyłam tam, że mam wiadomość.
-Od kogo? - pomyślałam.
       Wiadomość była od Nathana Sykesa. Sam z siebie do mnie napisał. Cud! Otworzyłam i czytałam wiadomość o takiej treści:
"Hej tu Nathan. Za pewnie wiesz kim jestem. :D Mam nadzieję, że przyjdziesz na koncert i będę mógł Cię zobaczyć. Jakbyś nie wiedziała to jutro o 18. Pa. ;) "
       Czytałam tą wiadomość nie wiedząc, że ktoś jest za mną i też ją czyta. Gdy się odwróciłam zobaczyłam...

--------------------

Rozdział dedykowany Adzie<3.
Znowu jest zasada 5 komentarzy, więc komentujcie. :D

czwartek, 29 marca 2012

Prolog.

         Zadzwonił budzik. Poniedziałek, najgorszy dzień tygodnia. Dlaczego weekend jest taki krótki? Ciągle się nad tym zastanawiam. Na dodatek bolała mnie głowa. Po chwili rozmyśleniach wreszcie wstałam. Poszłam od razu do kuchni napić się wody. Gdy weszłam zobaczyłam mamę siedzącą na krześle i ze łzami w oczach. Podeszłam do niej i zapytałam się, co się stało.
-Amy, dziadek Michael zmarł. Miał zawał. Właśnie się o tym dowiedziałam. - powiedziała przez łzy. 
         Świat mi się zawalił. Dziadek był jedyną osobą z rodziny, która mnie rozumiała. Bywało, że rodzice byli mili dla mnie, ale to zdarzało się raz na pół roku. Kochałam przyjeżdżać pod Londyn do dziadka i słuchać jego historii z przeszłości. Mama patrzyła na mnie, a ja nic nie mówiłam. W oczach miałam łzy. Nic nie mówiąc poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. 
         Słyszałam jak Emily po mnie przyszła, i jak mama jej o wszystkim powiedziała. Natychmiast weszła do pokoju, nie pukając, chodź wie, że tego nie lubię. Przytuliła mnie. Wiedziała jak ważny jest dla mnie dziadek, więc nic nie mówiła. W myślach dziękowałam jej za to. Jest najlepszą przyjaciółką, umie doradzić, pomóc i można jej zaufać. Jest szaloną dziewczyną, ale też umie być spokojna. 
-Jak się czujesz? - zapytała cicho.
-Źle, a jak mam się czuć? - powiedziałam smutna.
-Wiem, wiem. Nie denerwuj się. Zostań w domu. Ja przyjdę od razu po szkole. Dobrze? - powiedziała martwiąc się.
        Kiwnęłam głową, a ona wyszła przytulając mnie jeszcze. Gdy wyszła znowu się położyłam i płakałam. Dlaczego to on musiał mieć zawał? Dlaczego on zmarł? Na wszystkie moje pytania nie znałam odpowiedzi. Leżałam tak cały czas. Potem weszła do pokoju moja mama. Też nie pukała, ale nie obchodziło mnie to. Powiedziała mi, że mam się nie martwić. Miałam się ubrać i posprzątać pokój. Moja mama ma serce z kamienia, dlaczego, nie wiem. Nie miałam ochoty jej słuchać. Podniosła głos i kazała mi natychmiast się ubrać. Czy ona nie rozumiała, że straciłam jedną z najważniejszych osób w moim życiu? Czy jej nie było smutno, że dziadek zmarł? Nie miałam zielonego pojęcia. Wstałam i poprosiłam, żeby wyszła, bo chcę się ubrać. Ona pokiwała głową, jakby nie była zadowolona. Na szczęście wyszła bez słowa. Ubrałam jakieś dresy i bluzkę z flagą Anglii. Nie chciałam się jakoś super stroić, bo po co mi to? Nie chciało mi się sprzątać, ale mama by mi tego nie odpuściła, więc zaczęłam sprzątać mój pokój. Cały czas zdawało mi się, że mam porządek w pokoju, ale dla mojej mamy zawszę tam był nieporządek. Nigdy mnie nie pochwaliła. Cały czas mówi, że wszystko źle robię. Miałam jej już dość. Gdy sprzątałam weszła do pokoju. Wiedziałam dlaczego przyszła, bo to jest sprawdzanie jak sprzątam. Wyszła bez słowa, a ja dalej sprzątałam. Na końcu już nie wiedziałam co mam poprawić, więc włączyłam laptop. Weszłam na Facebooka i na Twitter. Gdy zobaczyłam wiadomość od Nathana Sykesa to myślałam, że spadnę z krzesła. Kilka dni wcześniej napisałam wiadomość do niego o takiej treści: 
"Hej Nathan. Mam na imię Amy i bardzo lubię wasz zespół. Szczerze, to kocham. Wiem, że i tak nie odpiszesz, ale mam nadzieję, że chodziarz przeczytasz."
Odpowiedź od niego brzmi tak:
"Skąd wiesz, że nie odpiszę? Jednak się pomyliłaś. :D Miło mi, że lubisz nasz zespół. Przepraszam, kochasz. Nie długo mamy koncert w klubie "Drink, Dance And Dream". Jak chcesz to wpadnij."
        Nie mogłam uwierzyć. Nathan Sykes, mój idol, odpisał mi. Chciałam skakać z radości, ale przypomniało mi się to, że dziadek zmarł. Od razu spoważniałam. I tak w duszy czułam radość dzięki temu. Muszę iść na ten koncert, ale teraz pójdę do Johna. Mam nadzieję, że on mi pomoże i chodź trochę zapomnę o dziadku. 

środa, 28 marca 2012

Bohaterzy.


                                

                                                             Amy Thomas (17 l.)

        Spokojna dziewczyna lubiąca zabawę, ale z umiarem. Uwielbia The Wanted, jak jej przyjaciółka. Ma chłopaka Johna, którego bardzo kocha. Nie widzi życia bez Johna i Emily. Jej rodzice są surowi i często się z nimi nie dogaduje. Jej babcia była polką, ale nigdy nie była w Polsce. Mieszka w Londynie.



                                                         Emily Collins (17 l.)

       Szalona dziewczyna kochająca szaloną zabawę. Ma w sobie pozytywną energie. Bywa zdenerwowana, lecz łatwo ją zranić. Uwielbia śpiewać, ale nie lubi śpiewać przy kimś. Kocha The Wanted. Jej rodzice zmarli jak była mała. Wychowuje ją starsza siostra, której często nie ma w domu. Mieszka w Londynie.


        
  
                                                                   John Riddle (19 l.)
                  

           Nie za miły chłopak. Jest samotny i tylko dzięki Amy wychodzi z domu. Lubi dużo wypić i często bierze narkotyki. Jego rodzice zmarli jak był mały i nie mógł sobie z tym poradzić. Przez to trafił na złą drogę. Pali, pije i ćpa. Został przeniesiony z sierocińca do zakładu poprawczego. Jest nie miły i lubi się bić z rówieśnikami. Lubi rap i hip-hop i nie znosi jak ktoś mówi o The Wanted. Mieszka w najbiedniejszej dzielnicy Londynu.



          The Wanted (od lewej: Nathan (19 l.), Siva ( 24 l.), Tom (24 l.), Max (24 l.), u góry: Jay (22 l.)

       Brytyjski zespół założony w 2009 roku. Są osobami z wielkim poczuciem humoru. Ich piosenki są znane prawie na całym świecie. Każdy z nich jest różny, ale komponują super piosenki. Ich trasa koncertowa w USA dobiegła końca i wrócili do UK, żeby grać mini koncerty, jak i duże koncerty.

Witam. ;*

Jeśli ktoś czytał mój poprzedni blog to wie, kim jestem. Jakby co to przypominam. Jestem Ada i mam plan pisania tego bloga.  Mam nadzieję, że się wam spodoba i będziecie z chęcią go czytali.  Tym razem rozdziały będą długie i nie będą tak często. Oby się udało.

Ada;)