środa, 16 maja 2012

Rozdział 22.


Zobaczyłam chłopaka, którego w ogóle nie znałam. Był chyba starszy ode mnie. Miał blond włosy i duże, niebieskie oczy. Przyznam szczerze, że był dosyć przystojny, ale wolałam swojego Nathana. Zaczęłam krzyczeć. On się ode mnie odsunął i zaczął śmiać, a po chwili przyszedł Nathan, który jak mnie zobaczysz też się zaczął śmiać.


-Przestraszyłaś się mojego kumpla? –zapytał przez śmiech Nathan.


-Myślałam, że to ty, ale… - przerwał mi nie znajomy.


-Myślała, że to ty, ale jak zobaczyła mnie to się przestraszyła. Koniec historii.


-Dobra, dobra. – powiedział Nathan i mnie przytulił – Amy to jest Niall, Niall to jest Amy.


-Miło mi cię poznać. – podał mi rękę.


-Mi ciebie też… Niall. – uścisnęłam jego dłoń, ale szybko ją wzięłam.


-To co Niall idziemy obejrzeć ten mecz? – zapytał Nathan.


-Dobra, przecież po to tu przyszedłem. – poszedł do salonu, a ja się przytuliłam do Nathana.


-Co jest, skarbie? – zapytał troskliwie Nathan.


-Nic, po prostu… - przerwał mi znowu krzyczący z salonu Niall.


-Nathan, idziesz do cholery?!


-Już idę! Potem pogadamy, skarbie, dobrze? – popatrzył mi w oczy.


-Dobrze. Idę na górę. – powiedziałam, a on mnie pocałował czule i poszedł do salonu.


       Wzięłam szklankę i zrobiłam tak jak powiedziałam. Gdy byłam już w pokoju usiadłam na łóżku i piłam sok. Zastanawiało mnie, dlaczego ten Niall to zrobił. Musiałam o tym powiedzieć Nathanowi, bo to nie byłoby w porządku, jakbym mu nie powiedziała. Co ten chłopak sobie wyobrażał? Czekaj… Przecież to był Niall z One Direction. Nie lubiłam tego zespołu. Nawet nie wiem dlaczego. Tak po prostu ich nie lubiłam, ale co on ode mnie chciał? Chciałam się więcej dowiedzieć o tym chłopaku więc postanowiłam pójść do Toma. Gdy wyszłam z mojego pokoju skierowałam się w stronę pokoju Toma. Zapukałam. Żadnej odpowiedzi. Weszłam powoli do pokoju i zobaczyłam chrapiącego na łóżku Toma. Nie chciałam go budzić więc wyszłam. Chciałam z kimś pogadać, ale nie miałam nikogo innego do wyboru. Poszłam na dół. Na kanapie siedział Nathan i Niall pijących piwo. Zakładałam trampki.


-Gdzie idziesz? – zapytał Nathan.


-Na spacer. Chcę się przejść. – odpowiedziałam.


-Iść z tobą? – zapytał wstając.


-Nie, dam sobie radę. – uśmiechnęłam się.


-Amy ma racje, da sobie radę, a my oglądamy mecz, Nathan. – wtrącił się Niall.


-Dobrze, ale uważaj na siebie. Jakby co to dzwoń. – powiedział przytulając mnie.


-Gol!!! – krzyczał Niall.


-Dobrze, już idź oglądać, bo przegapiłeś przeze mnie bramkę. – poganiałam go.


-Pieprzyć mecz. Ty jesteś dla mnie najważniejsza. – pocałował mnie Nathan, ale musiał nam przerwać jak zwykle Niall.


-Nathan, idziesz?


-No, już idę. – odpowiedział mu i popatrzył mi w oczy – Uważaj na siebie.


       Pocałowałam go w policzek i bez słowa wyszłam. Szłam w kierunku parku. Chciałam pobyć sama. Cały czas myślałam o tym zajściu z Niallem. Nie wiedziałam co on chciał ode mnie? Dlaczego to zrobił? Co Nathan na to powie? Na te wszystkie pytania nie znałam odpowiedzi, i czy w ogóle chciałabym znać? Szłam powoli ulicą i widziałam śpieszących się ludzi do pracy. Czyli normalny poranek w Londynie. Po chwili jakiś chłopak podszedł do mnie i zapytał się która jest godzina. Ja mu odpowiedziałam, że jest 9:30.


-O kurcze, spóźniony już jestem. Dzięki i pa! – krzyknął biegnąc w przeciwną stronę.


       Poszłam dalej. Gdy doszłam do parku zobaczyłam dwójkę dzieci trzymających się za rękę. Wyglądali słodko. Dziewczynka miała długie, blond włosy i piękną sukienkę. Chłopczyk był brunetem i włosy zrobione miał na jeża. Wyglądali tak słodko. Gdy tak na nich patrzyłam przypomniało mi się wszystko. Pierwsze spotkanie z Nathanem, pierwszy pocałunek, wspólna noc z Nathanem, wszystkie nasze rozmowy. Wszystkie te wspomnienia były bardzo miłe, przez co uśmiechałam się, ale ostatnim wspomnieniem był pocałunki Nialla w kuchni i uspokojenie mnie przez Nathana. Usiadłam na ławce i jeszcze myślałam nad tym wszystkim. Zastanawiałam się też nad tym jak powiedzieć o tym Nathanowi. Może przesadzam, ale dziwnie się z tym wszystkim czułam. Nie była to moja wina, ale czułam, że zdradziłam go. Dlaczego mnie to spotkało?


      Siedziałam w parku około dwóch godzin. Cały czas myślałam. Gdy postanowiłam wrócić do domu zadzwonił mój telefon. Dzwonił Nathan. Nie odebrałam. Nie chciałam z nim jak na razie rozmawiać. Poszłam do domu. W czasie drogi przewróciłam się i zaczął mnie boleć brzuch. Nie przejęłam się tym zbytnio i poszłam dalej. Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam przestraszonego Nathana. Bez słowa zdjęłam buty i poszłam na górę i zamknęłam drzwi na klucz. Cały czas Nathan krzyczał, żebym otworzył drzwi. Słuchałam to co mówił. Były to bardzo miłe słowa i chciałam już je otworzyć, ale usłyszałam głos Nialla. Od razu zakluczyłam drzwi, a Nathan się zmartwił i powiedział, że jak będę chciała z nim porozmawiać, to on będzie czekał na dole w salonie. Włączyłam laptop i weszłam na Twittera. Zobaczyłam wiadomości od Nathana. Dobrze wiedział, że włączę laptop. Nie odpisywałam mu, a on cały czas robił mi spam na tablicy. Wyłączyłam laptop i położyłam się na łóżku. Wreszcie, po dłuższej chwili wyszłam z pokoju i poszłam na dół. Jak Nathan mnie zobaczył od razu podszedł i mnie przytulił. Zobaczyłam chłopaka, który pytał się mnie o godzinę na ulicy.


-My się już znamy. – powiedziałam.


-Tak? – zapytał zdziwiony chłopaka.


-Zapytałeś się mnie o godzinę. – powiedziałam to do zdziwionego chłopaka.


-Ta, tak. Pamiętam już cię. Przepraszam, że tak szybko poszedłem, ale się spieszyłem. Tak w ogóle to jestem Harry. – wstał i podał mi rękę. 


-Amy. – uścisnęłam jego dłoń.


-Amy, możemy porozmawiać? – zapytał Nathan.


-Tak. – zobaczyłam, że Harry idzie do kuchni – Harry, możesz zostać. – uśmiechnęłam się i usiedliśmy wszyscy na kanapę.


-Więc, dlaczego się tak zachowywałaś? – zapytał.


-Zeszłam do kuchni, żeby napić się soku. Gdy nalewałam sok poczułam, że ktoś mnie całuje po szyi. Myślałam, że to ty, więc po dłuższej chwili odwróciłam się i zobaczyłam Nialla. Przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć. – spłynęły mi po policzkach łzy – Musiałam pobyć sama. On udawałam, że nic nie zrobił, a potem chciałam z tobą porozmawiać, ale on nam cały czas przeszkadzał. Dziwnie się z tym czuję, jakbym cię zdradziła, przepraszam  Nathan. – gdy skończyłam opowiadać zaczęłam niemiłosiernie płakać. Nathan mocno mnie przytulił i głaskał po głowie.


-Amy, spokojnie. To nie twoja wina. Jemu się oberwie.– popatrzył mi w oczy - Amy, nie płacz, proszę. – powiedział troskliwym głosem i rękę wytarł moje łzy.


-Mogę się wtrącić? – zapytał Harry, a my na niego się popatrzyliśmy – Amy, Niall bywa taki. Przepraszam cię za niego. Ostatnio go nie poznaję. Nie dawno zaczął całować jakąś dziewczynę na ulicy, którą w ogóle nie znał. – opowiadał Harry.


-To nie ty powinieneś ją przepraszać, tylko on. Amy, przepraszam, że go wpuściłem do domu. Dlaczego ja byłem taki głupi? – pytał sam siebie Nathan, ale ja go pocałowałam.


-Ładna z was para. – uśmiechnął się Harry.


-Pierwszy, który tak mówi. – zaczęłam się śmiać.


-Chłopaki jak widzą, że się całujemy, to zaczynają marudzić. – śmiał się Nathan.


-No, tak marudzą, że wytrzymać nie możemy i przy nich się nie całujemy. – powiedziałam.


-Mi tam to nie przeszkadza. Nie, że lubię jak się ludzie całują przy mnie, ale wy wyglądacie słodko przez co zmieniam swoją teorię. – uśmiechnął się Harry.


-To bardzo nam miło. – powiedziałam.


-Dobra, to ja idę po te płyty. Zaraz wracam. – pocałował mnie w policzek Nathan i poszedł na górę do swojego pokoju.


-Jak się czujesz? Nathan mi mówił co się stało. – zapytał.


-Lepiej. Czasami słabo mi jest, albo boli mnie głowa, ale tak to jest dobrze. – uśmiechnęłam się.


-To dobrze.


-Idę do kuchni nalać sobie soku. Chcesz? – zapytałam.


-Nie, dzięki. – puścił mi oczko, a ja poszłam do kuchni.





                                                       Z perspektywy Nathana 





       Poszedłem na górę po płyty Harrego, które pożyczyłem od niego. Wszedłem do pokoju i zacząłem się zastanawiać, gdzie ja je włożyłem. Otworzyłem jedną szafkę i zacząłem wszystko wyciągać. Nie znalazłem ich. Dalej szukałem i nic. Otworzyłem ostatnio szafkę. Też nic. Podszedłem do łóżka i zacząłem szukać pod nic. Stare pudełko po pizzy, stare słuchawki, klucze do domu w Gloucester, książka i bielizna Amy! Wyciągnąłem ją i zacząłem oglądać. Może to dziwne, ale nie widziałem jej jeszcze. Może to na specjalną okazję kupiła. Już się nie mogłem doczekać. Odłożyłem ją na miejsce i znowu szukałem. Znalazłem parę innych ciekawych rzeczy, które można by kiedyś wykorzystać. Po chwili poczułem płyty i wyciągnąłem je. Były to te same, ale jednej brakowało. Była ona w laptopie, więc włączyłem laptop i po chwili miałem już to płytę. Gdy chowałem ją do pudełka usłyszałem krzyki Harrego.


-Nathan, na dół, szybko!!!


       Od razu zerwałem się z miejsca i pobiegłem na dół. W salonie ich nie było, więc pobiegłem do kuchni. Na podłodze leżała Amy, cała blada, a koło niej siedział Harry dzwoniący po karetkę. Od razu podbiegłem do Amy i zacząłem panikować. Zrobiliśmy jej zimny okład na czoło, ale to nic nie pomogło. Po dłuższej chwili przyjechała karetka, a na dół przybiegli chłopacy. Tom jak zobaczył Amy w takim stanie od razu wziął ją na ręce i zaniósł do karetki. Ja tego zrobić zbytnio nie mogłem, bo za bardzo byłem przestraszony i jeszcze bym mógł ją upuścić. Od razu z Tomem i Harrym pojechaliśmy za karetką i podjechaliśmy pod szpital. Amy szybko wzięli na badania, żeby zobaczyć co jej jest. Usiedliśmy przed jakąś salą, ale po dłuższej chwili zacząłem chodzić w jedną i drugą stronę. Byłem zdenerwowany. Nie wiedziałem co jej jest. Znowu wylądowała w szpitalu. Dlaczego ona musi tyle przeżywać.


       Po siedmiu godzinach przyszedł lekarz i powiedział, że Amy ma uszkodzoną wątrobę, że szwy pękły i nie wiadomo dlaczego. Od razu zrobiono jej operację i na szczęście się udała. Lekarz powiedział, że możemy ją zobaczyć, więc ja z Tomem poszliśmy do sali wskazanej przez lekarza. Tom otworzył drzwi i wszedł pierwszy. Widok był znowu przerażający. Amy była cała blada i miała podłączoną kroplówkę. Usiadłem koło niej, a Tom stał. Cały czas patrzyłem na nią i po chwili poleciała mi jedna samotna łza. Tom to zauważył i przytulił mnie. Też było mu za pewnie ciężko, bo to jego siostra, a moja dziewczyna. Chciało mi się tak płakać, ale musiałem być twardy. W pewnej chwili nie wytrzymałem i wyszedłem z sali. Tom wiedział o co mu chodzi, więc zostawił mnie samego.


       Znowu przeżywam to samo. Amy jest w szpitalu, na szczęście się obudzi, ale będzie miała problemy z wątrobą i nie wiadomo czy nie będzie musiała mieć przeszczepu. Nie było to dla mnie łatwe patrzeć na dziewczynę swojego życia, która ledwo oddycha. Poszedłem na dwór się przewietrzyć. Usiadłem na ławce i patrzyłem w niebo. Po chwili chmura zamieniła się w twarz Amy. Znowu popłynęła mi łza i nie wytrzymałem i tym razem się rozpłakałem. Ktoś usiadł koło mnie i przytulił mnie. Nawet nie wiedziałem kto, bo nie obchodziło mnie to. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Harrego. Zaczął mnie uspokajać i pocieszać. Rozumiał mnie, bo sam kiedyś był w takiej samej sytuacji, ale w jego przypadku dziewczyna zmarła. Dlatego też, się tym przejąłem. Nie chciałem, żeby Amy odeszła z tego świata. Chciałem być przy niej do końca świata. . .


-Chodź stary. Wypijemy kawę i uspokoisz się trochę. – zaproponował Harry i poszliśmy oboje do szpitalnego bufetu. Kawa nie była za pyszna, ale zawsze to jest coś. Usiedliśmy przy jakimś stoliku. – Nathan, Amy przeżyje i będziecie jeszcze szczęśliwi. Na pewno, wszystko będzie dobrze.


-Mam taką nadzieję. Nie wątpię w to, ale jak ją widziałem, całą bladą, podłączoną kroplówkę i jakieś maszyny, nie wytrzymałem tego. Musiałem wyjść i się przewietrzyć. Ta dziewczyna już tyle przeżyła i nie chce, żeby cierpiała, chcę, żeby była wreszcie szczęśliwa. Jej rodzice zniszczyli jej dzieciństwo, chłopak wciągnął ją w nałóg, a przy mnie jest zawsze w szpitalu. Ona ma straszne życie i dzięki niej zrozumiałem, że życie to nie bajka, i że człowiek musi się cieszyć jeśli jest zdrowy, ma co jeść, gdzie mieszkać. Trzeba się cieszyć życiem, jednakże ona zbytnio nie może. – mówiłem mu jak jakiś filozof.


-Nathan, nie poznaję cię. Zmieniłeś się dzięki tej dziewczynie na lepsze. Wreszcie zrozumiałeś co to jest życie. Jestem z ciebie dumny Nathan. Masz moje błogosławieństwo. – śmiał się Harry.


-Bardzo śmieszne. – zaśmiałem się.


-Widzisz? Śmiejesz się. Cud! – podniósł ręce do góry – Dziękuję ci Boże, za to, że on wreszcie zmądrzał i się teraz uśmiecha. – mówił patrząc na sufit.


-Weź już nie pajacuj. – powiedziałem – Mam ochotę na jakieś ciastko. – popatrzyłem na blat z ciastami – Zaczekaj chwilę. – podszedłem do sprzedawczyni i kupiłem dwa ciastka, zapłaciłem i wróciłem do stolika. Harry się na mnie dziwnie popatrzył, ale po chwili uśmiechnął się. – Proszę ciastko. Dzięki za to, że jesteś przy mnie w trudnych chwilach. – podałem mu ciastko.


-Nie ma sprawy, Nathan. Każdy kumpel powinien pomagać drugiemu. – uśmiechnął się.


-Jeszcze raz wielkie dzięki. – usiadłem na miejsce i zacząłem jeść dosyć dobre ciastko.





                                                           Perspektywa Amy





       Obudziłam się w szpitalnej sali. Pierwsza moja myśl to, o Boże, znowu jestem w szpitalu. Koło mnie siedział Tom, ale nie było Nathana. Dziwiło mnie to trochę, ale postanowiłam o nim teraz nie myśleć. Widziałam, że Tom ucieszył się na to, że się obudziłam. Patrzyliśmy na siebie nic nie mówiąc. Z jego oczu wynikało, że z jednej strony cieszył się, ale z drugiej był przerażony.


-Co się stało? – zapytałam cicho po dłuższej chwili.


-No właśnie, ty mi to powiedz. Lekarz powiedział, że szwy pękły i że musiałaś coś zrobić, bo samo by się to tak nie stało. Miałaś uważaj na siebie, Amy. – prawił mi kazanie Tom.


-Na ulicy przewróciłam się i bolał mnie trochę brzuch, ale nie myślałam, ze coś takiego może się zdarzyć. – powiedziałam.


-No dobrze, już dobrze. Nie tłumacz się. – pogłaskał mnie po głowie.


-Gdzie Natha? – zapytałam.


-Chłopak nie wytrzymał i wyszedł. Poszedł do niego Harry i go pociesza za pewnie. Nathan bardzo się tym przejął. Boi się o ciebie, tak jak ja. Takiego nam stracha zrobiłaś, że ludzie.


-Przepraszam was. Powinnam bardziej uważać na siebie.


-Nie przepraszaj nas. To nie twoja wina. Dobrze mi się zdaje, że jak spałem to weszłaś do mojego pokoju? – zapytał mnie.


-Tak. Chciałam porozmawiać z tobą o Niallu. – odpowiedziałam mu.


-O nim? Dlaczego właśnie o nim? – zapytał Tom.


-Bo. . . – i zaczęłam mu opowiadać o wszystkim. Słuchał uważnie. Z każdą chwilą był coraz bardziej wściekły na niego. – No i potem poszłam do kuchni i dalej już nic nie pamiętam.


-Zabije tego gnojka! Już cię nigdy nie dotknie. Obiecuję ci to. – obiecał mi Tom.


-Tom, nie zabijaj go. Harry powiedział dosłownie, że się zmienił i jak na moje to on normalny chyba nie jest. – uspokoiłam Toma.


-On normalny?! Chyba ci ta operacja zaszkodziła psychicznie. On na serio nie jest normalny. Ja już od dawna to wiem i dlatego się do niego nie zbliżam, ale Nathan się nie słucha i się dziwie. On. . . – nie dokończył, bo przerwała mu wchodząca do sali wesoła gromadka.


-Hej, Amy. – pocałował mnie w policzek Jay.


-Witaj, Amy. – tym razem pocałował mnie w policzek Siva.


-Witaj, madame. – i ostatni był Max.


-Co wy tak się dziwnie zachowujecie? – zapytał Tom.


-Przywitaliśmy się po ludzku z twoją siostrą. To źle? – zdziwił się Jay.


-Bardzo dobrze, ale wy tak się nigdy nie zachowywaliście i się po prostu dziwimy z Tomem. – wytłumaczyłam mu.


-O to wam chodzi. No trzeba kiedyś wydorośleć, co nie Max? – szturchnął łokciem Maxa Jay.


-Racja, racja. – odpowiedział.


-Jak się czujesz, Amy? – zapytał Siva.


-Nie najlepiej, ale dzięki wam odzyskałam humor. – zaśmiałam się.


-Widzisz? Dobrze działamy na ciebie. Musimy częściej do ciebie przychodzić. – oznajmił Max – Do czego to służy? – wskazał palcem na maszynę.


-To? To jest do podawania tlenu, jeśli pacjent ma problemy z oddychaniem. – wytłumaczyłam mu.


-A to? – wskazał na inną maszynę.


-To jest kroplówka. – zaczęłam się śmiać z niego.


-A to? – wskazał Jay.


-To jest. . . – popatrzyłam się na maszynę pokazaną przez Jaya i zamyśliłam się – Szczerze? Nie wiem. Zdaje mi się, że to jest związane z rehabilitacją, ale pewna nie jestem.


-A to? – wskazał Siva.


-Dosyć tych wygłupów! –zdenerwował się Tom – Nie przemęczajcie Amy! Musi dużo odpoczywać! – wydarł się na całą salę.


-Spokojnie Tom. My tylko się pytaliśmy, a dzięki temu jesteśmy mądrzejsi. – powiedział Max – Zobacz, to jest kroplówka. Jakbym nie zapytał Amy, to bym nie wiedział. – wskazał palcem na kroplówkę.


-To ty nie wiedziałeś, że to jest kroplówka? – zapytał się zdziwiony. . . Nathan!


-Nathan! – krzyknęłam.


-Hej, skarbie. Jak się czujesz? Ci debile cię nie męczą? Jak tak to ich wygonimy z Tomem. – zaproponował Nathan patrząc mi w oczy.


-No właśnie, nie męczą cię? – przyznał rację Tom.


-Odczepcie się od nas! My tylko pytaliśmy! – obraził się Jay.


-Stary, ale ona musi odpoczywać, a ty ją męczysz i męczysz i jak w tych warunkach ma odpoczywać. Pomyśl czasem tą swoją głową. – powiedział Nathan.


-Masz rację Nathan. – przyznał rację Max Nathanowi.


-Przepraszamy, Amy! – krzyknęła cała trójka równocześnie.


-Dobrze, już dobrze, chłopcy. Wybaczam. – wybaczyłam im.


-To o czym gadamy? – zapytał uśmiechnięty Jay.


-To ja już może wezmę wesołą gromadkę i pójdę ich położyć spać. Trzymaj się, Amy. Jutro do ciebie wpadnę.


-Tom, dlaczego nam to robisz?! – krzyknęli smutni.


-Bo dbam o zdrowie psychiczne Amy. Wynocha mi stąd! Gęsiego! Pa. – pocałował mnie w policzek i wyszedł za chłopcami.


-Dobrze, że Tom ich wziął. Tak na poważnie, to jak się czujesz? – zapytał mnie Nathan.


-Brzuch mnie boli i to dosyć mocno. Mam nadzieję, że przestanie do jutra boleć. – uśmiechnęłam się.


-Ty moja biedulko. Dlaczego ciebie to wszystko spotyka? – głaskał mnie po policzku.


-Nie wiem. Już taki mój los. – uśmiechnęłam się.


-Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.


-Ja bym na pewno już nie żyła. – powiedziałam.


-Nie mów tak. Dała byś sobie radę. Kocham Cię. – pocałował mnie, ale dość ostrożnie.


       Rozmawialiśmy jeszcze długo. Gdy zobaczyłam, że jest zmęczony, zmartwiłam się. Biedak cały czas siedział przy mnie. Już prawie spał. Powiedziałam mu, żeby poszedł do domu, ale on się nie zgodził. Zaczęłam go namawiać, ale on cały czas się upierał przy swoim. Zaproponowałam mu, żeby położył się koło mnie. On od razu się zgodził, jakby czekał na tą moją propozycję. Położył się koło mnie i objął ramieniem. Wtuliłam się w niego i po chwili zasnęłam.


       Obudziłam się rano wtulona w Nathana. Popatrzyłam na niego i zobaczyłam, że już nie śpi. Uśmiechnął się i patrzył mi w oczy. Uśmiechnęłam się. Miałam nadzieję, że tym razem pójdzie do domu i przynajmniej się przebierze. Pocałował mnie i przysunął do siebie.


-Nathan, musiałbyś iść do domu się przebrać. – powiedziałam po dłuższej chwili.


-Spokojnie, o mnie się nie martw. – powiedział cicho.


-Nathan, nasz iść do domu, zrozumiano?! – zdenerwowałam się już trochę.


-Też cię kocham. – pocałował mnie - Pójdę do mojej kuzynki. Jak u niej mieszkałem, zostawiłem parę ciuchów. Wezmę u niej prysznic i się przebiorę. Będę za pół godziny. – oznajmił mi, pocałował i wyszedł.


       Leżałam tak i myślałam nad tym, ile osób mam przy sobie, które mnie wspierają, a niektóre kochają. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie wchodzący do sali Niall. Gdy go zobaczyłam, przestraszyłam się. Zaczął się do mnie zbliżać, a serce coraz bardziej mi waliło. Na szczęście po chwili usiadł koło mojego łóżka. Patrzył na swoje buty. Nic nie mówił. Dziwnie się czułam w tej sytuacji. Był trochę smutny i wydawało mi się, że się denerwował czymś.


-Przepraszam cię. – przerwał ciszę Niall – Przepraszam cię za to zajście w kuchni. Nie chciałem cię zranić lub skrzywdzić. Nie panowałem nad sobą. Miałem poważną rozmowę z Harrym. Dzięki niemu zrozumiałem to co zrobiłem. Zraniłem cię, a Nathan jest na mnie wściekły. Źle postępuję, wiem. Przepraszam cię. Zniknę z twojego życia, ale proszę, wybacz mi tylko. – mówił smutny Nial, ale ja nic nie odpowiedziałam – Amy, proszę, powiedz coś! – błagał mnie.


-Zostaw ją w spokoju, debilu! – krzyknął Nathan i przybliżył się do niego i uderzył w twarz.


-Nathan! Zostaw go! – krzyczałam. Próbowałam wstać, ale bolał mnie strasznie kręgosłup, przez co zaczęłam krzyczeć z bólu. Spojrzeli się na mnie.


-Amy, co się dzieje? – zapytał przerażony Nathan.


-Nie mogę wstać, plecy mnie bolą. – powiedziałam cicho płacząc z bólu.


-Wezwę lekarza! – krzyknął Nial i wybiegł z sali.


-Amy, spokojnie. Wszystko będzie dobrze, nie płacz. – uspokajał mnie Nathan.


       Widziałam, że Nathan jest zdenerwowany i przerażony, ale nie chciał, żebym tego widziała. Jednak się pomylił. Znałam go i wiedziałam kiedy jest smutny, a kiedy wesoły, a kiedy indziej przerażony czy zdenerwowany. Po jakiś dwóch minutach przybiegł lekarz i od razu zaczął mnie badać. Kazał zawołać pielęgniarkę, a Niall wykonał polecenie. Pobiegł najszybciej jak się dało. Lekarz powiedział pielęgniarce, co ma mi podać i skierował mnie na badania. Pielęgniarka podała mi wszystkie płyny i zabrała na badanie. Zrobili mi chyba wszystkie możliwe badania. Gdy odwieźli mnie na salę przyszedł lekarz i chciał ze mną porozmawiać. Usiadł na krześle koło mojego łóżka. Miał bardzo poważną minę. Wreszcie zaczął.


-Amy, mogę tak na ciebie mówić?


-Tak, może pan. – odpowiedziałam mówiąc „pan”, dlatego, że jest to już starszy człowiek, więc trochę głupio mówić mu po imieniu.


-Amy twój stan jest nie najlepszy. Musisz dużo odpoczywać. Czy rodzina wie o tym? – zapytał.


-Brat wie. – odpowiedziałam na następne pytanie lekarza.


-A rodzice?


-Nie żyją. Dzisiaj jest pogrzeb. Właśnie! – krzyknęłam, a lekarz się zdziwił. Zapomniałam o pogrzebie.


-Dobrze, nie będę już cię męczył. – powiedział i wyszedł z sali.


        Leżałam tak sama. Dziwiło mnie, że Nathan nie przyszedł, ale zapewnie nie wpuścili go. Zapomniałam o pogrzebie rodziców. Szczerze? Chciałabym iść, nawet po tym co mi zrobili, ale wyszło jak wyszło. Tom zapewne był, albo jest na pogrzebie i  żegna się z rodzicami. . .





                                                     3 tygodnie później. . .





          Dzisiaj wracam do domu. Nathan zaraz po mnie przyjedzie. Wreszcie zobaczę chłopaków. Od czasu kiedy pajacowali, czyli ich wizyty u mnie i pytanie się o wszystko, nie widziałam ich. Wyjdę ze szpitala i znowu będę wolna. Czułam się tutaj jak w więzieniu. Cały czas mnie pilnowali. Nie mogłam nawet pocałować się z Nathanem. Jak wyjdziemy od razu rzucę mu się na szyję. Przyszedł do mnie lekarz. Dał mi wyniki badać, wypis i jeszcze jakieś papiery. Powiedział, że mam dużo odpoczywać, a ja się tylko uśmiechnęłam na myśl, że nie dam rady odpocząć w domu wariatów. Podziękowałam mu i pożegnałam się z nim. Po chwili wszedł uśmiechnięty Nathan. Pocałował mnie w policzek, żeby nie było, przecież jeszcze byliśmy w szpitalu. Weszliśmy do windy, a ja nie wytrzymałam i pocałowałam go, a on chwycił mnie w talii. Całowaliśmy się namiętnie, ale w ostatniej chwili zakończyliśmy nasz pocałunek, bo winda się otworzyła, a przed nią stało trochę ludzi. Jakby nas zobaczyli, to chyba bym się spaliła ze wstydu. Poszliśmy w stronę samochodu. Nathan schował walizki, ale wcześniej jak dżentelmen otworzył mi drzwi. Gdy wszedł pocałowałam go.


-Zostawmy to na wieczór. – szepnął mi do ucha i uśmiechnął się – To jedziemy. – powiedział i ruszył. Podczas drogi zauważyłam, że nie jedziemy do domu tylko w ogóle innym kierunki. Popatrzyłam na niego, a on się znowu uśmiechnął. – Jedziemy do mojej kuzynki. Chce cię poznać i obiecałem jej, że przyjadę do niej z tobą. – puścił do mnie oczko.


-Dobrze, też ją chętnie poznam. – uśmiechnęłam się. Gdy dojechaliśmy na miejsce wyszliśmy z samochodu. Oczywiście Nathan otworzył mi drzwi i pomógł wstać. Pojechaliśmy windą, bo Nathan się uparł, że nie mogę się przemęczać. Gdy staliśmy już przed drzwiami do mieszkania jego kuzynki, Nathan zadzwonił. Po chwili otworzyła piękna brunetka. Była bardzo ładna, jednak to u nich rodzinne. Wydawała się na miłą dziewczynę. Obym się nie myliła.


-Wchodźcie. – otworzyła nam szerzej drzwi, i weszliśmy – Hej, Nathan. – pocałowała go w policzek – Jestem Kate, kuzynka Nathana. Miło mi cię wreszcie poznać. Nathan dużo o tobie mówił. Ała! – krzyknęła, ponieważ Nathan kopnął ją w łydkę.


-Ona czasami mówi głupoty. Jest to udowodnione naukowo i napisane na piśmie. – zaśmiał się, a ja się śmiałam.


-Dobra, to jak już się poznałyśmy, to chodźcie do salonu, a ja pójdę nalać soku i zaraz do was wrócę. – uśmiechnęła się i poszła do kuchni.


-Fajna ta twoja kuzynka. – powiedziałam.


-Mówiłem ci. Musisz ją bardziej poznać, a uwierz mi, zaprzyjaźnicie się. Ona nie ma wrogów. Wszyscy są jej przyjaciółmi. – powiedział.


-To fajnie. – uśmiechnęłam się, a po chwili przyszła Kate.


       Siedzieliśmy jakieś dwie godziny cały czas rozmawiając i się śmiejąc. Kate okazała się być naprawdę bardzo miłą dziewczyną. Tak jak mówił Nathan, jeśli bardziej się poznamy, to może się zaprzyjaźnimy. Miejmy taką nadzieję. Musieliśmy już wracać do domu z Nathanem, więc pożegnaliśmy się i wyszliśmy z jej mieszkania. Pojechaliśmy już prosto do domu. Tam gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam szczęśliwych chłopaków. Stęsknili się za mną. Szczerze? Ja za nimi też i to bardzo. Może denerwują mnie czasami, ale mają taką pozytywną energię, że nie da ich się nie lubić. Po prostu ich kocham.


         Zaczęli się do mnie przytulać i mówić, że mnie kochają, że tęsknili i tak dalej. Tylko Nathan i Tom tego nie robili, bo widzieli mnie praktycznie codziennie. Gdy chłopaki przestali i pobiegli do swoich pokoi podeszłam do Toma i go przytuliłam. Brakowało mi tego. Był moim jedynym bratem i najbliższą rodziną. Oznajmiłam, że idę wziąć prysznic. Poszłam na górę do pokoju.


-Jak ja tu dawno nie byłam? – pomyślałam i poszłam do łazienki wziąć długą, relaksacyjną kąpiel.


          Gdy wyszłam z łazienki Nathan czekał na mnie w sypialni, w tle leciało "Turn me on". Początkowo nie wiedziałam  o co chodzi, usiadłam obok, Nathan zaczął mnie namiętnie całować, nie zamierzał jednak poprzestać na pocałunkach. Po chwili leżeliśmy na łóżku, nie przestając się całować, Nathan powoli zaczął schodzić pocałunkami coraz niżej i niżej, w końcu zdjął moje spodnie i bluzkę. Zrobiłam to samo z garderobą mojego chłopaka. Nie mieliśmy już na sobie kompletnie nic, nasze ciała bardzo się wzajemnie pragnęły. Nathan chwycił prezerwatywę i podał mi, starannie ją założyłam. Nathan powoli zaczął we mnie wchodzić. Jego ruchy było na początku bardzo powolne, lecz on dopiero się rozkręcał, robił to coraz szybciej, dając nam obojgu przyjemność.


          Czułam się bardzo dobrze ,chciałam aby ta chwila trwała wiecznie ,wydawało mi się że tak było. Nie mogłam powstrzymać swych emocji i zaczęłam niewyobrażalnie głośno jęczeć. Gdy czułam, że dochodzi, wbiłam bardzo mocno paznokcie w plecy Nathana, aż poczułam jak lakier schodzi z moich paznokci. Potem padliśmy na łóżko zmęczeni. Widziałam, że Nathanowi bardzo tego brakowało, tak jak mi.


-Musimy to powtórzyć - powiedziałam.


          Po chwili usłyszeliśmy głośne pukanie do drzwi od naszego pokoju. Ciekawiło nas kto to był, ale nie otwieraliśmy. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi. Po chwili usłyszeliśmy krzyki, bodajże Toma.


-Nathan, nie gwałć mojej siostry! – tak to był Tom, a my na to zaczęliśmy się śmiać. 

---------------------------------

Dziękuję bardzo Kindze za to, że mi pomogła w końcówce rozdziału. Dlatego dedyk dla ciebie, kochana. Dzięki Kinga... :*
Jak obiecałam rozdział jest dedykowany  jeszcze Św. Bożenie. :*
Dziękuję też bardzo Willow, bo zachęcała mnie do pisania. :*
Musieliście długo na niego czekać, ale oby było warto. :D

niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 21.


    Siedziałam w kuchni i czekałam aż przyjdzie Tom. Może zachowywałam się jak nasza matka, ale to co teraz zrobił było okropne. Nie lubię Kelsey, ale w tej chwili żal mi jej był. Powinnam jej o tym powiedzieć. Musi wiedzieć co zrobił jej chłopak, a mój brat, to było okropne. Jeśli nie spodoba się to Tomowi, i tak jej powiem, bo musi znać prawdę. Po chwili usłyszałam kroki na schodach. Myślałam, że to Tom, ale myliłam się. Była to jego lalunia na jedną noc. Schodziła jak jakaś dama na najważniejszej uroczystości u samego Baraka Obamy, jakby chciała zrobić na nim wrażenie. Śmiać mi się chciało, ale się powstrzymałam. Weszło do kuchni i rzuciła mi groźne spojrzenie. Szukała zapewnie szklanek, więc postanowiłam jej pomóc.
-Szklanki są w górnej szafce po lewej.
-Dzięki. – otworzyła szafkę, z której wyleciały zabawki chłopaków w postaci piłek, balonów z wodą i jakiś oślizgłych glutów, fuj. Przez to była mokra i brudna, a ja się zaczęłam śmiać. -
Wiesz  dziecko? Takie rzeczy to może wymyślić tylko mała dziewczynka. Takim sposobem się mnie nie pozbędziesz, uwierz mi. Nie masz prawa się wtrącać w sprawy moje i Toma. – mówiła, a ja się w dalszym ciągu śmiałam.
-Masz rodzeństwo? – zapytałam po chwili ciszy.
-Siostrę i brata. – odpowiedziała troszkę zdziwiona.
-Wtrącasz się w ich sprawy, gdy twoim zdaniem będą mieli problemy, i próbujesz im pomóc?
-Tak, czasami. – odpowiedziała.
-No właśnie, dlatego też się wtrącam w sprawy mojego brata. – poklepałam ją po ramieniu i wyszłam z kuchni.
       Skierowałam się w stronę schodów. Gdy szłam po schodach, koło mnie przeszedł Tom. Gdy wchodziłam do pokoju usłyszałam krzyki laluni: „Ta wredna świnia jest twoją siostrą?!”. Jak to usłyszałam śmiać mi się chciało. Weszłam do pokoju, a tam śpiący cały czas Nathan. Tak słodko wyglądał, więc nie budziłam go. Wzięłam laptopa i usiadłam na fotelu po turecku. Włączyłam laptopa i serfowałam po Internecie, aż zauważyłam, że Nathan już nie śpi. Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech.
-Hej, jak długo już nie śpisz? – zapytałam.
-Nie wystarczająco, żeby popatrzeć na tak słodką i piękną dziewczynkę, jak ty.  – uśmiechnął się, a ja się zarumieniłam i wstałam i podeszłam do niego i namiętnie go pocałowałam – Tak możesz robić częściej. – uśmiechnął się.
       Chwycił mnie w pasie i położył mnie tak, że byłam nad nim. Całował mnie namiętnie. Gdy zabrakło na powietrza szepnął:
-Kocham Cię, Amy.
-Ja ciebie też, Nathan, - położyłam i wtuliłam się w niego – Kocham Cię.
-Amy, do mnie! – zawołał mnie Tom z dołu.
-Czego on chce? Zaraz przyjdę. – chciałam już wstać, ale on mnie chwycił za nadgarstek.
-Wracaj szybko. – puścił do mnie oczko i mnie puścił.
        Zeszłam na dół i poszłam do salonu. Na kanapie siedział Tom z jego lalunią. Byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia. Znowu za pewnie będzie, że przesadziłam i jestem bezczelna.
-Amy, siadaj. – powiedział groźnie, więc usiadłam bez słowa – Co to ma być?! Dlaczego tak się zachowujesz?! – wrzeszczał na mnie już stojąc.
-Przy niej nie będę z tobą rozmawiała. – oznajmiłam i popatrzyłam na nią – Dorothy?! Co ty tutaj robisz?! – wiedziałam już kim jest.
-Siedzę. – opowiedziała głupio – Wreszcie mnie rozpoznałaś. Tak aż się zmieniła?
-Przez tą tonę tapety  tak.
-Uważaj sobie, mała! – krzyknęła.
-Powie mi ktoś wreszcie, o co tu chodzi?! – zdenerwował się Tom.
-To jest Dorothy. Moja była przyjaciółka, przez, którą o mało co trafiłabym do szpitala zmasakrowana. – powiedziałam wściekła.
-Co?! – zdziwił się Tom, a za razem wkurzył – Amy na górę!
       Nie chciałam się sprzeciwiać, więc usiadłam na schodach tak, żeby mnie nie widzeli. Byłam ciekawa co zrobi Tom i czy mi uwierzył. W tej chwili przypomniał mi się cały ten wypadek. Nigdy nie chciałam wspominać tego, bo nie było to dla mnie łatwe. Gdy tak siedziałam i rozmyślałam usłyszałam krzyki Toma.
-Zamknij się s**o! Wypier**laj z mojego domu!
       Po chwili przyszedł Tom, już spokojny i powiedział, że chce ze mną porozmawiać. Usiadł koło mnie i złapał mnie za rękę. Nie chciałam o tym rozmawiać, ale nie miałam wyjścia. Musiałam powiedzieć Tomowi co się stało w przeszłości.
-Amy, opowiesz mi o tym co chciała ci zrobić Dorothy? – zapytał mnie troskliwym głosem.
-Dobrze. Poszłam z moim przyjacielem do miasta, a dokładniej do kina. Film był bardzo fajny. W ogóle bardzo dobrze dogadywałam się z nim. Miał na imię Tom, tak jak ty. – uśmiechnęłam się – Gdy wracaliśmy z kina było już ciemno i paru podejrzanych typków chodziło po ulicy. Zauważyliśmy nadjeżdżający samochód w naszą stronę. – zaczęłam płakać, a Tom mnie przytulił.
-Spokojnie, co było dalej? – zapytał szepcząc mi do ucha, a ja oderwałam się do niego i miałam spuszczoną głowę.
-Złapałam go za rękę i ciągnęłam. Miał wtedy problemy z nogą i nie mógł biegać. Chciałam biec szybciej, ale on nie mógł już. Po chwili zatrzymał się a samochód wjechał w niego. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. Dorothy wybiegła z samochodu i uciekła, a ja nic nie mogłam zrobić. – płakałam jeszcze bardziej, a jak skończyłam opowiadać przytuliłam się bardzo mocno do Toma.
-Spokojnie, Amy. – głaskał mnie po głowie Tom próbując mnie uspokoić.
-Hej, a wam co? – zapytał wchodzący do domu Jay. Widziałam, że był trochę zdziwiony, ale było mu też troszkę głupio.
-Nic, nic. – wstałam ocierając łzy i pobiegłam do pokoju.
       Wleciałam do pokoju jak burza i zamknęłam drzwi na klucz. Oparłam się o drzwi, ale po chwili zsunęłam się po nich. Siedziałam oparta o drzwi, płacząc i wspominając, wszystkie miłe wspomnienia związane z Tomem. Brakowało mi jego i to bardzo. Był dla mnie jak brat, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam brata. Mogliśmy porozmawiać, pośmiać się, a nawet wyżalić się. Czasem on płakał, a czasami ja. Z rozmyśleń wyrwał mnie wchodzący do pokoju Nathan. Jak zobaczył mnie od razu do mnie podbiegł i przytulił. Nic nie mówił. Głaskał mnie po głowie tak jak Tom. Gdy już się uspokoiłam trochę zapytał mnie co się stało. Wytłumaczyłam mu wszystko. Słuchał uważnie. Gdy skończyłam znowu zaczęłam płakać, a on wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Położył się koło mnie i mnie przytulił. Wtulona w niego zasnęłam, myśląc o Tomie.
       Obudziły mnie wpadające do pokoju promienie słońca. Przeciągnęłam się i zobaczyłam, że w pokoju nie ma Nathana. Poszłam do łazienki, a tam w lustrze zobaczyłam siebie. Może to nic dziwnego, ale ja przeraziłam się na swój widok. Makijaż cały rozmazany, włosy roztargane, jednym słowem masakra. Szybko zrobiłam poranną toaletę i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam, że jest dopiero godzina 6, więc zaczęłam szukać piżamy. Nigdzie nie mogłam znaleźć, dlatego zaczęłam grzebać w Nathana ciuchach i znalazłam fajną bluzkę. Od razu ją założyłam. Była dla mnie duża, więc nie zakładałam dresów do niej. W takim stroju poszłam na dół, żeby napić się soku. Tak jak myślałam, wszyscy śpią, ale gdzie jest Nathan? Gdy nalewałam soku do szklanki poczułam jak ktoś położył ręce na moich biodrach i zaczął całować moją szyję. Sprawiło mi to nie lada przyjemność. Byłam pewna, że to Nathan. Odwróciłam się, żeby pocałować go w usta, a tam zauważyłam jakiegoś chłopaka, którego w ogóle nie znałam. Od razu zaczęłam krzyczeć. To co się działo później, było najgorsze.

-------------------

Długo oczekiwany rozdział, wiem. Przepraszam, ale jakoś nie miałam przez ostatnie kilka dni czasu, nawet jeśli byłam cały czas na kompie. Dziękuję wszystkim czytelnikom, bo za chwilę pojawi się 5000 wyświetleń. Jeszcze raz bardzo dziękuję i mam nadzieję, że będzie dużo komentarzy pod tym rozdziałem. :)