niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 27.


       Obudziłam się sama w łóżku. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam Nathana, który pakuje moje rzeczy. Zdziwiłam się, ale potem przypomniało mi się, że jedziemy na wakacje. Gdy zobaczył, że już nie śpię uśmiechnął się i podszedł do mnie i dał porannego całusa. Odwzajemniłam jego uśmiech.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś? Spakowałabym się sama.
-Tak słodko spałaś, że nie miałem sumienia. – pogłaskał mój policzek – I mogłem popatrzeć trochę na twoje ubrania, na przykład na bieliznę. – zaśmiał się.
-Grzebałeś w mojej bieliźnie?! Pożałujesz! – zaczęłam go gonić. W pewnej chwili potknął się i spadł na podłogę, a ja przez niego też się przewróciłam i zaczęła mnie boleć kostka.
-Co to za krzyki? – wszedł do pokoju Tom – Amy, nic ci nie jest? – podbiegł do mnie.
-Strasznie mnie boli kostka, chyba jest skręcona. – powiedziałam sycząc z bólu.
-Przepraszam, skarbie. To wszystko przeze mnie. Zadzwonię po naszego lekarza. – pobiegł na górę Nathan.
-Nie będziesz tak siedzieć na podłodze. – wziął mnie na ręce Tom i zaniósł na kanapę – A tak w ogóle jak się czujesz? – spytał, a wtedy mi się wszystko przypomniało.
-Niezbyt dobrze. Nie chcę o tym gadać. – powiedziałam, a wtedy do salonu wszedł Nathan.
-Będzie za pół godziny. Idę zrobić coś do jedzenia, żebyś nie umarła z głodu. – uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
       Zaczęliśmy z Tomem rozmawiać na różne tematy. Po piętnastu minutach ktoś zapukał do drzwi. Zdziwiliśmy się, bo lekarz miał być za kwadrans. Nathan krzyknął, że otworzy. Usłyszeliśmy, że Nathan rozmawia z jakąś dziewczyną. Zaprosił ją do salonu. Po chwili zobaczyłam ją. Była to moja była przyjaciółka, a teraz wróg. Nie lubiłam jej. Cały czas się koło mnie kręciła i naśladowała, aż w końcu odebrała mi chłopaka. Było to dawno, ale cały czas to pamiętam, jakby zdarzyło się to wczoraj. Od tego czasu strasznie się zmieniła. Kiedyś była normalna, a teraz lalka barbie. Podbiegła do mnie i pocałowała mnie w policzek.
-Hej, Amy. Coś ci się stało? – zapytała.
-Hej, Bella. Nie ważne. Co ty tu robisz?! – krzyknęłam wściekła.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Pamiętasz nasze zaba… - nie dane było jej skończyć, bo się wkurzyłam.
-Spierdalaj stąd, dziwko! Nie pozwolę ci znowu zniszczyć mojego życia! Wynocha stąd! – krzyczałam, aż ze złości wstałam i skakałam na jednej nodze. Bolała mnie, ale w tej chwili to nie było ważne. Krzyczałam dalej. W końcu wyrzuciłam ją za drzwi. Gdy wróciłam do pokoju skacząc na jednej nodze zobaczyłam zaskoczonych chłopaków. – Nie ważne. – powiedziałam i położyłam się na kanapie.
-Z takiej strony cię nie znałem. – powiedział Tom.
-Widzisz, braciszku. Jeszcze wiele o mnie nie wiesz. A ty co Nathan? Zamknij już tą buzię, bo ci mucha do niej wleci. – zaśmiałam się.
-Dobra, dobra. Idę, bo jajecznica mi się spali. – wyszedł z pokoju Nathan.
-Kto to był, siostrzyczko? – zapytał mnie uśmiechnięty Tom.
-To był mój wróg. Długa historia. Nie wpuszczajcie ją do domu.
-Okej, nie mam więcej pytań. – powiedział, a po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Znowu Nathan poszedł otworzyć.
-Dzień dobry, panno Amy. – wszedł do salonu lekarz – Obejrzę twoją nogę. – uśmiechnął się.
        Lekarz był w miarę miły. Nawet bardzo miły. Cały czas mnie rozśmieszał, żebym nie czuła bólu. Okazało się, że noga jest skręcona i nie mam jej nadwyrężać. Zapytałam lekarza, czy mogę lecieć na Malediwy. Zgodził się, ale pod warunkiem, że Nathan będzie na mnie uważał. Gdy mój chłopak usłyszał swoje imię od razu przybiegł do nas i od razu się zgodził. Po śniadaniu Nathan spakował się do końca i teraz zostało nam tylko pożegnanie z chłopakami. Chłopcy cały czas mnie tulili, a Nathan był zazdrosny. Gdy wreszcie mnie puścili skacząc na jednej nodze podeszłam do Toma. Przytuliłam go.
- Bądź ostrożna. Uważaj na siebie. Jakby co to dzwoń. – przytulił mnie.
-Będę. Kocham cię, mój braciszku. – przytuliłam go znowu.
-Gotowa, Amy? – zapytał mnie Nathan.
-Tak, tak. Pa, chłopcy. – pokiwałam im.
-Nie spalcie domu! Nara! – krzyknął Nathan i wyszliśmy.
       On wyszedł, bo mnie wziął na ręce. Wsiedliśmy do samochodu i taksówka ruszyła w stronę lotniska. Tam zobaczyliśmy pełno fanek. Nathan wyszedł pierwszy, wcześniej płacąc taksówkarzowi. Pomógł mi wyjść z samochodu i oparłam się o niego. Nathan wziął walizki i jak tylko mógł pomógł mi iść. Jedna z fanek po chwili widząc, że Nathan nie ma siły, pomogła mi wejść do pomieszczenia. Podziękowałam jej bardzo. Wzięła od Nathana autograf i zrobili sobie zdjęcie. Uśmiechnęłam się. Powiedziała, że jestem najlepszą dziewczyną jej idola jaka by mogła być. Po jej słowach popłynęły mi łzy, a ona mnie przytuliła. Wymieniłyśmy się numerami i została nam teraz tylko odprawa. Poszło dosyć szybko i siedzieliśmy już w samolocie. Tam zastanawiałam się, jak te wakacje będą wyglądały. Za pewne będą tam jakieś problemy i nie myliłam się…

---------------------

Nudny, krótki i beznadziejny. Przepraszam was za to. ♥
Ten rozdział dedykuję Kasi, która bardzo czekała na ten rozdział i dzięki niej się pojawił. Kocham cię, kochana. ♥
Rozdział też dedykowany mojej kochanej przyjaciółce, dzięki której nigdy się nie nudzę i mogę jej zaufać, czyli dla Alusi. ♥♥♥
Chciałabym też przeprosić Adę. Za pewnie dziwisz się, bo nie mam za co przepraszać. Ostatnio brak mi naszych rozmów, śmiechów, a nie mamy czasu. Wszystko w ogóle się ostatnio wali, ale na szczęście naprawia. Więc chciałabym też to naprawić, dlatego też cię przepraszam. ♥
Ada;)

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział 26.


                                   2 dni później... Z perspektywy Amy.

       Dzisiaj wraz z Nathanem wychodzę ze szpitala. Po prosiliśmy lekarza, żebyśmy mogli być w tej samej sali. Brakowało mi jego. Wreszcie gdy opuściliśmy ten szpital poczułam się znowu wolna i szczęśliwa. Wtuleni w siebie szliśmy w stronę domu. Parę osób poznało Nathana, ale na szczęście nie podchodziły do niego i prosiły o autograf. Weszliśmy do domu, a tam... porządek! Jak to zobaczyłam to myślałam, że chłopcy się stąd wyprowadzili. Prawda to nie była, bo po chwili przybiegli i tulili nas.
-Wróciliście! – krzyczeli chórem, tylko Tom nic nie mówił. Widziałam, że był zły. Tylko na co?
-Ja też się cieszę, że wróciłam, ale za chwilę idę do Emily. – oznajmiłam.
-Szkoda. – powiedzieli smutni.
-To cię odwiozę. – zaproponował Jay, a ja się zgodziłam.
-Może wrócisz do nas, co? – zapytał Nathan.
-Szczerze? Na razie chyba wole pobyć z Emily. Wreszcie zaczęłyśmy się znowu przyjaźnić i nie chcę tego stracić. Będziesz smutny? – zapytałam tuląc go.
-Będę. – odpowiedział.
-Nie płacz. Przeprowadzę się za tydzień, dobrze?
-Pasuje. – pocałował mnie namiętnie.
-Tom, możemy pogadać? – zapytałam.
-Jak chcesz. – powiedział i poszedł do ogrodu.
-Coś cię dręczy? Cały czas jesteś smutny, jak nie ty. – mówiłam.
-Po pierwsze Kelsey, ale o tym nie chcę mówić. Po drugie ty i Nathan. – powiedział zdenerwowany.
-Ale dlaczego ja i Nathan?! – zdziwiłam się.
-Domyśl się! – krzyknął.
-Nie będziesz się cieszył moim szczęściem?! – zapytałam podniesionym tonem.
-Zakończmy tą rozmowę! – krzyknął i wszedł do domu wściekły.
-Amy, wszystko w porządku? – zapytał Nathan kładąc ręce na moich biodrach.
-Nie. Tom jest obrażony i nawet nie wiem o co! Nie rozumiem tego głupka! –krzyknęłam – Przepraszam, skarbie, ale zdenerwował mnie. – pocałowałam go.
-Porobimy coś czy jedziesz do domu? – zapytał szepcząc mi do ucha.
-Pojadę do domu. Albo pojedziesz ze mną, co? – uśmiechnęłam się.
-To mi pasuje. – odpowiedział i weszliśmy do domu.
       Wraz z Jayem pojechaliśmy do domu Emily. Gdy zobaczyła mnie i Nathana razem, uśmiechnęła się. Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Gdy zamknęłam drzwi na klucz Nathan przybliżył się do mnie, objął w talii i zaczął całować namiętnie. Delikatnie całował moją szyję. Zbliżaliśmy się w stronę łóżka. Popchnął mnie na nie. Usiadł na mnie okrakiem i dalej mnie całował. Zdjął moją koszulkę i całował mój brzuch. Nie chciałam być mu dłużna, dlatego też zdjęłam jego koszulę. Obróciliśmy się tak, że teraz ja byłam na górze. Całowałam jego nagi tors. Delikatnie pojękiwał. Widać było, że podobało mu się to. Chciałam rozpiąć jego pasek, ale po chwili obróciliśmy się znowu. Zdjął moje spodnie, przez co byłam przy nim w samej bieliźnie. Po chwili zrobiłam to samo z jego spodniami i był w samych bokserkach. Całował każdy kawałek mojego ciała, przez co było mi bardzo przyjemnie. Po chwili obnażyliśmy się z naszej bielizny. Delikatnie wszedł we mnie i poruszał się coraz brutalniej. Zmęczony położył się koło mnie, przytulił i pocałował. Wtulona w niego zasnęłam.
       Obudziłam się wtulona w Nathana. Popatrzyłam na niego. Słodko spał. Nie chciałam go budzić, dlatego też delikatnie wstał z łóżka i powędrowałam do łazienki. Po drodze założyłam koszulę Nathana. Wzięłam prysznic. Zobaczyłam na szyi czerwoną plamkę, która okazała się być malinką. Nie robiłam makijażu, bo nie miałam zamiaru wychodzić dzisiaj z domu, a tak w ogóle to nie jestem dziewczyną, która musi mieć zrobiony makijaż. Wyszłam z łazienki i powędrowałam na paluszkach do szafy. Wyciągnęłam szare dresy i białą koszulkę i założyłam na siebie. Po chwili poczułam jak ktoś odgarnia moje włosy z szyi i całuje ją delikatnie. Był to oczywiście Nathan. Odwróciłam się w jego stronę i zarzuciłam ręce na jego szyję i pocałowałam namiętnie. Trwaliśmy w takiej pozycji dosyć długo. Gdy oderwaliśmy się od siebie Nathan poszedł do łazienki, a ja pościeliłam łóżko. Gdy ubrany wczorajsze ubranie wrócił do pokoju zeszliśmy na dół i zobaczyliśmy Emily i Jaya przytulających się.
-To normalne, przyzwyczaiłam się do tego. – szepnęłam Nathanowi.
-Czy oni muszę przy ludziach? – zapytał.
-To ty nie wiesz co w nocy się działo. Łóżko tak skrzypiało, że masakra. – zaśmiałam się, aż nasza para zauważyła, że jesteśmy w kuchni.
-Hej, wyspani? – zapytała szczęśliwa Emily.
-Tak, nawet bardzo. – pocałowałam w policzek Nathana.
-Widzę, że wy też nie narzekacie. – zaśmiał się Nathan.
-Bardzo śmieszne. Nathan, zbieramy się. Musimy jechać do studia, bo praca czeka. – oznajmił Jay.
-Właśnie, praca. – posmutniał Nathan – Pa, skarbie. Przyjadę wieczorem do ciebie. – pocałował mnie namiętnie.
-Ej! Nie przy ludziach! – krzyknął Jay, ale nie zwracaliśmy na niego zbytniej uwagi.
       Gdy wreszcie nasi mężczyźni wyszli z Emily zjadłyśmy spokojnie śniadanie. Pomogłam jej posprzątać, choć mówiła, że poradzi sobie sama. Poszłam do pokoju i zaczęłam sprzątać. Zbytnio mi się nie chciało, ale nie miałam niczego innego do roboty. Gdy skończyłam swoją pracę zadowolona zeszłam na dół, jednakże mój dobry humor nie mógł trwać długo. Przyszedł do mnie Zayn. Szczerze, nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Nie po tym co się stało. Myślałam, że przyszedł ze mną pogadać, ale dał mi tylko kopertę i bez słowa wyszedł z domu. Zdziwiona poszłam do kuchni gdzie stała oparta o blat Emily. Usiadłam na krześle i otworzyłam kopertę. Były to jakieś wyniki badań. Zaczęłam je przeglądać. Z nich wynikało, że Zayn jest moim dalekim kuzynem! Może dlatego Tom był mnie wściekły. Ale jak to możliwe, że ja i Zayn jesteśmy kuzynostwem. To nie możliwe! Myślałam, że to jakiś żart. Szybko się zerwałam i założyłam trampki i bez słowa wyszłam z domu. Emily pytała się gdzie idę, ale w tej chwili nie obchodziło mnie to. Wiedziałam gdzie jest studio chłopaków, dlatego też poszłam w tamtą stronę. Nie zwracałam uwagi na to jak jestem ubrana, po prostu szłam przed siebie. Gdy doszłam do studia wbiegłam po schodach. Szukałam pokoju, w którym są chłopcy, aż w końcu znalazłam. Wszyscy na mój widok się zdziwili. Podbiegłam do Toma.
-Wiedziałeś o tym?! Dlatego jesteś na mnie wkurzony! Wiesz, co?! Myślałeś, że wiem o tym, że on jest moim kuzynem?! Jakbym wiedziała to bym się z nim nie przespała! – wręczyłam mu kartkę i ze łzami w oczach wybiegłam z pokoju. Pobiegłam na schody i na nich usiadłam. Strasznie płakałam. Po chwili ktoś nie przytulił. Był to Nathan. Głaskał moją głowę i próbował uspokoić. – Dlaczego mnie to wszystko spotyka? – zapytałam.
-Nie wiem. Też chciałbym to wiedzieć. Odprowadzę cię do domu. W ogóle, dlaczego nie założyłaś kurtki?! Przecież jest prawie na minusie! – zdziwił się.
-Dla mnie nie jest zimno. Kiedyś w pokoju miałam na minusie, i co? Jakoś żyłam. Idziemy? – zapytałam.
-Tak, tak. Pójdę tylko po kurtkę. – odpowiedział i pobiegł, a po chwili wrócił – Trzymaj. – podał mi kurtkę.
-Nie będziesz marznął! Ja wytrzymam! – upierałam się.
-Nie ma mowy. Zakładasz ją. Ja mam bluzę. Zakładaj i nie marudź. – mówił spokojnie.
-Niech ci będzie. – zgodziłam się i ją założyłam. Nathan objął mnie ramieniem i wyszliśmy z budynku.
-Ładnie w niej wyglądasz. – szepnął mi do ucha, a ja na to pocałowałam go w policzek – We wszystkim pięknie wyglądasz. – następny komplement od niego – Kocham cię.
-Dziękuję ci, ale mógłbyś już przestać? – zapytałam.
-Przeszkadza ci to? – zdziwił się.
-Nie, podoba mi się. – powiedziałam.
-To o co ci chodzi? – znowu zapytał zdziwiony.
-Bo zrobię to, a ludzie zaczną się patrzeć. – po czym zarzuciłam ręce na jego szyję i delikatnie musnęłam jego usta.
-Chcę więcej. – powiedział głosem małego dziecka.
-W domu będzie więcej. – oznajmiłam i puściłam mu perskie oko, po czym znowu szliśmy w stronę domu.
-Widzę, że humor ci się poprawił. - rzekł po chwili.
-To wszystko dzięki tobie. – uśmiechnęłam się  – Dobrze działasz na mnie.
-Miło mi. – uśmiechnął się.
       Po drodze jeszcze rozmawialiśmy na różne tematy. Cały czas mnie rozśmieszał i opowiadał o swoim przeżyciach w dzieciństwie. Niektóre z nich były tak śmieszne, że mnie zaczął w pewnym momentach brzuch boleć przez śmiech, a inne bardzo smutne. Widać było, że Nathan przeżywa jedną historię. Gdy miał 15 lat poznał dziewczynę o imieniu Sara. Bardzo ją lubił, była jego przyjaciółką. Pewnego razu pocałowała go. Zdziwiony, ale zadowolony mówił jej, że ją kocha. Z początku prawda to nie była, ale później nie wiadomo jak zakochał się w niej. Zaczęli się spotykać. Kochał ją jak wariat. Codziennie kupował jej kwiaty, spędzał z nią każdą wolną chwilę, nawet jeśli nie podobało się to jego mamie. Pewnego dnia gdy był w szkole i czekał przed szatnią dziewczyn na Sarę, zobaczył ją szarpiącą się z jakimś chłopakiem. Widać było, że dziewczyna była przerażona. Chłopak puścił ją i po chwili dał pistolet. Ona coś do niego powiedziała i poszła w stronę szatni. Nathan schował się, żeby go nie zobaczyła. Od tego czasu nie dawało mu to spokoju. Zachowywał się normalnie, ale w środku obawiał się czegoś. Miał rację, powinien się obawiać. Gdy byli sami w domu zaczęła się romantyczna scena. Jednakże gdy siedziała na nim okrakiem wyciągnęła pistolet i groziła mu, że go zabije. Bał się i to strasznie. Nie wiedział, czy to koniec jego życia. Na szczęście przyszła wcześniej jego mama i delikatnie uchyliła drzwi, żeby zobaczyć co się dzieje. Jak to zobaczyła to od razu wezwała po cichu policję i szybko się zjawili. Aresztowali ją. Nathan nie mógł uwierzyć w to co ona powiedziała. Jej słowa brzmiały tak: „Jesteś zbyt piękny na ten świat. Nigdy cię nie kochałam i nie będę kochać. Życzę ci żebyś szybko zginął!”
      
      Nie mogłam uwierzyć w to co Nathan mi opowiedział. Kto mógł mu coś takiego zrobić. Jakby ktoś chciał wiedzieć, to Sara dostała 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Gdy mi to opowiadał poleciały mi łzy. Na koniec dodał, że od tego czasu nie miał dziewczyny, bo przestał im ufać, jednakże dzięki mnie wszystko się zmieniło. Przytuliłam się do niego. Szkoda mi go było i to bardzo. Obaj przeżyliśmy dużo w życiu. Dlaczego to nas musi to wszystko spotykać? To jest bardzo dobre pytanie.
       Gdy weszliśmy do domu poszłam do kuchni napić się wody. Po chwili przyszedł do mnie Nathan i objął mnie w tali i pocałował. Co chwile mi mruczał do ucha, że ma dla mnie niespodziankę i że się ucieszę. Ciekawiło mnie co to, ale nie chciałam przerywać tej chwili, jednakże po chwili to zrobiłam.
-No dobra, co to za niespodzianka? – zapytałam.
-Spokojnie, co ty taka niecierpliwa? – zaśmiał się.
-Bo nie mogę się już doczekać tego. – odpowiedziałam.
-To musisz chwilę jeszcze wytrzymać. – powiedział, po czym wziął mnie na ręce i zaczął całować. Zaniósł mnie do salonu i usiadł ze mną na kanapie. Siedziałam mu na kolanach i całowałam. Po chwili przerwał to, a ja zdziwiona popatrzyłam na niego. – Czas na niespodziankę. Więc tak, możesz zacząć się pakować, bo jutro wieczorem lecimy na Malediwy . Mam nadzieję, że ci się tam spodoba. – uśmiechnął się.
-Żartujesz, tak?! – krzyknęłam.
-Nie, nie żartuję. Dlaczego niby miałbym żartować? – zaśmiał się.
-Chciałam tam zawsze polecieć! Skąd wiedziałeś?! Emily, prawda? A co z chłopakami i na ile lecimy? – nie mogłam przestać mówić, byłam strasznie szczęśliwa.
-Spokojnie. Emily niczego mi nie powiedziała. Sam wybrałem to miejsce. Mamy wolne, więc dlaczego by nie skorzystać? I lecimy na 2 tygodnie. Sam na sam. Czujesz to? Bez tych wariatów, tylko my dwaj. Żadnych problemów, cisza i spokój. – rozmarzył się.
-Kocham cię. – pocałowałam go namiętnie i zaczęłam rozpinać jego bluzę, ale nie dane mi to było, po usłyszeliśmy, że ktoś otwiera drzwi, i szybko zeszłam z kolan Nathana.
-Hej, a wy co tu tak w ciszy siedzicie? – zapytał Max.
-Rozmawiamy. Przypominam, że jutro od godziny 17 nie ma mnie i Amy w domu, więc proszę was, nie spalcie chaty. – powiedział Nathan.
-Młody, zamknij się. – powiedział Jay i usiadł koło mnie włączając telewizor – Jak tam, Amy? – zapytał mnie.
-A jak ma być? Wiadomość, że przespałam się z własnym kuzynem nie jest miła. Choć Nathan poprawił mi humor. – spojrzałam na Nathana, który się uśmiechnął do mnie.
-Wiemy, wiemy, tylko, że jest jeszcze jeden problem. – zaczął Siva.
-Ktoś podał was do sądu o kazirostwo. – powiedział Jay.
-Co?! Żartujecie teraz?! – krzyknęłam.
-Mówią prawdę, Amy. – powiedział smutny Nathan.
-Ale jak to? Kto to zrobił?!
-Jakaś sąsiadka, wiesz pani ze wsi, spoglądała sobie przez okno, żeby zobaczyć kogoś i zacząć o nim plotkować. Zobaczyła was. Z początku myślała, że wy się przyjaźnicie, ale potem dowiedziała się, że jesteście kuzynostwem i podała was do sądu plus plotkuje o was podobno. – opowiedział Max.
-Nie wierzę, przecież ja nie wiedziałam, że on jest moim kuzynem! Znaliśmy się od dziecka, ale nikt nam o tym nie powiedział! Czekaj! Jego ojciec jak dowiedział się, że się kochamy to on powiedział, że nie możemy być razem! To przez to! Przepraszam was, że sprowadzam same problemy! - zaczęłam płakać, a Nathan mnie przytulił.
-Spokojnie, Amy. Już gadaliśmy z nim, oprócz Nathana i Toma. – powiedział Jay i spojrzał na nich – Znajdziemy razem najlepszego adwokata i pomożemy tobie. Wiesz, co? Dzięki tobie przynajmniej coś się dzieje. Zazwyczaj było śniadanie, telewizor, laptop, telewizor, obiad, telewizor, kolacja, seans filmowy, a teraz? Teraz przynajmniej się coś dzieje. Oczywiście, nie jest to fajne, ale damy radę, prawda chłopaki? – spojrzał na chłopaków, a oni przytaknęli.
-Dziękuje wam. Nie wiem, co bym bez was zrobiła. – powiedziałam cicho.
-Chyba byś zginęła. – zaśmiał się Tom, który pierwszy raz coś powiedział.
-Wreszcie książę coś powiedział. – śmiał się Jay, a ja z nim.
-Bardzo śmieszne. – oburzył się Tom.
-No, bardzo. – powiedział Max, który też się śmiał.
-Dziękuję wam chłopcy. – pocałowałam wszystkich w policzek, ale Nathan domagał się więcej.
-Skarbie, dla mnie to za mało. – uśmiechnął się Nathan.
-Młody, przesadzasz. – powiedział Tom.
-Mówisz tak, bo nie układa ci się z Kelsey i mogę się założyć, że dawno z nią nie spałeś z miłości. – powiedział Nathan, a Tom się wkurzył.
-Coś ty powiedział?! – wkurzył się i popchnął Nathana.
-To co słyszałeś.
-Nic o mnie i Kelsey nie wiesz! – krzyknął i wyszedł wściekły z domu. Popatrzyłam na Nathana. Widać było, że jest zdziwiony. Wybiegłam za nim. Próbowałam go dogonić. W pewnej chwili chwyciłam go za rękę i odwrócił się wściekły. - Zostaw mnie! – krzyknął.
-Nie. Nie chce się z tobą kłócić. Proszę cię tylko o rozmowę. – prosiłam go.
-No dobrze. – powiedział obojętnie.
       Poszliśmy do parku. Po drodze nikt nic nie mówił. Myślałam co mam powiedzieć, zapytać. Bałam się trochę tej rozmowy. Nie wiedziałam co jest między nim, a Kelsey. Gdy doszliśmy do parku usiedliśmy na ławce. Chciałam zacząć tą rozmowę, ale nie wiedziałam jak. W pewnej chwili odważyłam się to zrobić.
-Tom, nie wiem co jest między tobą, a Kelsey i szczerze chciałam bym wiedzieć, ale jeśli nie będziesz chciał mi powiedzieć, zrozumiem. – powiedziałam i czekałam na niego odpowiedź. Nic nie mówił. Dziwnie się czułam w takiej sytuacji.
-Z Kelsey jesteśmy w wolnym związku. Każdy może robić co chce. Kocham ją i chce być z nią cały czas, ale problem w tym, że ona mnie nie kocha. Wszystko wydaje się dziwne i takie jest. – mówił smutny.
-Nie wiedziałam, Nathan też. Przepraszam cię. Na pewno nie jest ci z tym łatwo. – przytuliłam go.
-Ja też cię przepraszam za to co zrobiłem. Nie wiedziałaś o tym, że jest naszym kuzynem. Problem w tym, że będziemy mieli problem. W Anglii to jest karane, ale na nasze szczęście nie wiedziałaś o tym i pewnie będziesz miała mniejszą karę.
-Czyli mam się szykować na to? – zapytałam nie pewnie.
-Lepiej tak, ale rozprawa jest za dwa i pół tygodnia, więc będziesz miała czas dla siebie i Nathana. – oznajmił.
-Boję się tego. – powiedziałam przytulając się do Toma.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Może pójdziemy na kawę? – zaproponował i spojrzał na moją twarz. Płakałam. Otarł moje łzy ręką. – Ej, nie płacz, młoda. – uśmiechnął się.
-Chodźmy na tą kawę. – otarłam łzy i poszliśmy do najbliższej kawiarni, gdzie miło spędziliśmy czas.
                                
                                                          Z perspektywy Nathana…

       Siedziałem w salonie strasznie zdziwiony. Nigdy nie widziałem Toma w takim stanie. Po chwili Amy wybiegła za nim. Chciałem pobiec za nią, ale Max mi nie pozwolił. Kazał mi usiąść na kanapie. Wiedziałem, że czeka mnie poważna rozmowa z nim. Wykonałem bez słowa jego polecenie i usiadł naprzeciwko mnie. Chłopaki wyszli z pokoju, że nam „nie przeszkadzać”. Tak naprawdę to stchórzyli. Wiedzą, że jeśli Max tak robi to nie jest fajnie. Nic nie mówił. Szczerze, zacząłem się denerwować. Jeśli Max przedłuża rozmowę, to też nie jest dobrze. W pewnej chwili zaczął.
-Przesadziłeś. Nie wiesz co się dzieje w jego życiu. Ma problemy o czym wiem tylko ja, albo teraz powiedział Amy. – mówił jak na razie spokojnie.
-Wiem, przepraszam. – powiedziałem cicho ze spuszczoną głową.
-Mnie nie przepraszaj tylko Toma. Idę do Michelle. Nie zróbcie tutaj burdelu! – ostrzegł mnie i wyszedł z domu.
       Siedziałem sam w salonie zastanawiając się nad tym wszystkim. Amy może iść do więzienia. Nie dawało mi to spokoju. Kocham ją i nie chce jej stracić. Jeśli pójdzie do więzienia to nie wiem co zrobię. Chyba umrę bez niej. Oby nie, bo chłopaki by ją zabili. Choć wtedy byśmy byli razem w niebie. Nie chce żeby odchodziła. Będę za nią tęsknił, tak jak reszta. Bez niej będzie smutno jak i nudno. Ona dodaje nam energii. Nie będę mógł jej wtedy przytulić, a na pewno całować. Dzięki niej zmieniłem się, na lepsze. Wszyscy to mówią. Kocham ją i nic to nie zmieni. Gdy pójdzie do więzienia, będę za nią czekał, nawet 10 lat…
      Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Była to Amy z Tomem. Zerwałem się z miejsca i podszedłem do nich. Przeprosiłem Toma za wszystko, a on na szczęście mi wybaczył.

                                                        Z perspektywy Amy…

       Nathan przeprosił Toma, a on mu wybaczył. Rozmowa z Tomem mi pomogła. Cały czas nie mogę uwierzyć w to, że Zayn jest moim kuzynem, i że prawdopodobnie pójdę do więzienia. O tym wszystkim dowiedziałam się za późno. Jakbym wiedziała wcześniej, jakby jego ojciec nam powiedział o tym, nie zdarzyło by się to. Może i bym miała inne życie, bez Nathana, a może z nim. Mam nadzieję, że dostanę małą karę, tak jak i Zayn i razem wyjdziemy szybko z więzienia. Mam nadzieję, że tak. Oby tylko Nathan za mną czekał…
       Poszłam do łazienki, a po drodze wzięłam piżamę. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam do pokoju. Po mnie wszedł Nathan. Położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć, ale nie dałam rady. To wszystko nie dawało mi spokoju. Po chwili przyszedł Nathan i położył się koło mnie. Wtuliłam się w jego nagi tors, ale to i tak nie pozwalało mi zasnąć. Słyszałam, że Nathan już śpi, dlatego też nie chciałam go budzić. Leżałam tak i myślałam o wszystkim. Cały czas jednak nie spałam, przez co bolała mnie głowa.

-----------------

Chciałabym was przeprosić za to, że tak dawno nie dodawałam rozdziału. Koniec szkoły, oceny, i inne ważne sprawy. Zazwyczaj nie miałam czasu, bo gdzieś wychodziłam, albo się uczyłam. Jednak jak miałam czas, to i pomysłu brak. J
Dziękuje wszystkim moim czytelniczką, czytelnikom za ponad 8000 wyświetleń. Oby tak dalej. xx

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 25.


Usiadłam na ławce przed szpitalem. Nie mogłam powstrzymać łez. Najgorsze było to, że Kate już wcześniej znałam. Chodziłyśmy do tej samej klasy. Cały czas o mnie plotkowała i przezywała. Nie cierpię jej, a ona znowu musiała zniszczyć moje życie. Podeszła do mnie Jessica. Przytuliła mnie i o nic nie pytała. Podała mi chusteczkę. Domyślała się za pewnie, że chodzi o Nathana. Zaproponowała, żebyśmy poszły do kawiarni na duże lody. Zgodziłam się. Wytarłam oczy. Na szczęście tego dnia nie miałam mocnego makijażu i aż tak bardzo się nie rozmazał. Jessica zabrała mnie do jednej z najdroższej kawiarni w Londynie. Nie chciałam tam iść, bo nie miałam pieniędzy, ale nie odpuściła i powiedziała, że za mnie zapłaci. Gdy usiadłyśmy i zamówiłyśmy lody i kawę Jessica zapytała, co mi się stało.
-Nathan ma nową dziewczynę i to już dla mnie nie jest łatwe. Gorsze jest to, że znam tą dziewczynę. Cały czas o mnie plotkowała, przezywała i kapowała. Gdy ona coś zrobiła to zawsze mówiła, że to ja zrobiłam i mi się obrywało. Nauczyciele, kara w szkole, plus rodzice, którzy się na mnie darli, a czasem bili. – opowiadałam.
-Zabiję Nathana. Nie ręczę za siebie. – powiedziała wściekła.
-Cały czas go kocham i myślałam, że o mnie też, ale się pomyliłam. – powiedziałam i spuściłam głowę i zaczęłam znowu płakać.
-Przepraszam cię za niego. – przytuliła mnie.
-Ty nie masz za co przepraszać i on też. Życzę mu powodzenia i tyle. – zakończyłam tym zdaniem ten temat, bo przyszedł kelner z naszym zamówieniem.
-A tak to jak się trzymasz? – zapytała mnie.
-Jakoś. Właśnie! Jak egzaminy do college?
-A dobrze. Jutro są wyniki. – uśmiechnęła się, ale po chwili podeszła do jakiegoś chłopaka. Nie widziałam jego twarzy. Zaczęła go całować, a po chwili wróciła i wreszcie mogłam zobaczyć twarz chłopaka.
-Mark?! – krzyknęłam zdziwiona.
-Amy! To wy się znacie? – zapytał.
-Przecież Jessica jest siostrą Nathana, a ty jej chłopakiem? – zapytałam. Wiedziałam, że Jessica nie wie o co chodzi. – Mark to mój przyjaciel.
-Na pewno tylko przyjaciel? – zapytała poważnie.
-Tak, znamy się od dziecka. Siadaj Mark. Zapomniałam ci powiedzieć. W parku, a potem jeszcze na wywiadzie spotkałam. . . – przerwał mi.
-Na pewno kogoś z dzieciństwa. – powiedział.
-Można tak powiedzieć. Spotkałam Zayna Malika! – krzyknęłam, aż ludzie w kawiarni się zaczęli na mnie patrzeć.
-Co?! A masz z nim kontakt? Dawno go nie widziałem.
-Czekajcie. Znaliście Zayna z One Direction? – zapytała Jessica.
-No. Chodziliśmy z nim do szkoły, a Amy go kochała. – powiedział.
-Przez to, że go spotkałam zerwał ze mną Nathan. – powiedziałam smutno.
-Tylko, że go spotkałaś? – zdziwił się.
-Nie. Przez to, że go z nim zdradziłam, ale to Zayn zaczął mnie całować. Uległam mu po prostu. – rozpłakałam się.
-A ja myślałam, że ty nie znałaś Zayna, tylko na wywiadzie ze sobą rozmawialiście i tak jakoś wyszło. – powiedziała zdziwiona Jessica.
-Znałam. Kiedyś się przyjaźniliśmy, a potem było coś więcej. Wyjechał. Dałam mu mój nowy numer, ale powiedział mi, że jego ojciec mu zabrał i straciliśmy kontakt. – mówiłam zamyślona.
-Źle zachowałaś się w stosunku do Nathana, ale on mądry to też nie jest. – stwierdziła Jessica.
-Racja, skarbie. – pocałował ją w policzek Mark.
-Idę do toalety. Zaraz wracam. – oznajmiłam i poszłam.
       Weszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Miałam delikatnie rozmazany makijaż. Zmyłam go. Cały czas łzy napływały mi do oczu. Dlaczego mi to Nathan zrobił? Dlaczego? Nie uzyskam za pewnie odpowiedzi. Zaczęłam szukać w torebce chusteczek higienicznych, ale zamiast tego znalazłam tabletki na depresję. Miałam ich dużo. Zastanawiałam się czy w tym momencie nie zakończyć mojego istnienia na tym świecie. Chciałam to zrobić przez Nathana, ale z drugiej strony szkoda mi było Toma. Weszłam do jednej z kabin i otworzyłam pudełko. Wysypałam paręnaście tabletek na dłoń. Zastanawiałam się cały czas czy to zrobić. Wreszcie po długich namysłach wzięłam do ust tabletki. Połknęłam je bez wody. Usiadłam na toalecie, a późnie straciłam przytomność.

                                                       Z perspektywy Jessici

       Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o dzieciństwie Amy, spotkaniu Zayna i zdradzie. Szkoda mi jej było i to naprawdę. Wiele przeżyła, a teraz Nathan jeszcze to jej zrobił. Cały czas była przy nim, a nie musiała. Nawet jednego dnia Nathan ją pocałował, ale nikomu o tym nie powiedziała. Widziałam to, więc tylko ja o tym wiem. Zrobił jej wielką nadzieję. W pewniej chwili Amy powiedziała, że idzie do toalety. Siedziałam z Markiem i rozmawialiśmy na ich temat. Obaj byliśmy zdania, że zachowali się źle w stosunku do siebie. Po chwili zmieniliśmy temat na święta. Nie długo się zbliżały dlatego też wyjeżdżam do Gloucester. Mark miał zostać w Londynie i jak się dowiedział o moich planach zrobiło mu się smutno. Zaproponowała, żeby pojechał ze mną. Powiedział, że nie chce mi przeszkadzać, ale nie dałam za wygraną, i udało mi się go namówić. Opowiadałam o mojej rodzinie. W pewnej chwili przypomniało mi się, że Amy poszła do toalety, a jej cały czas nie było. Trochę się przestraszyłam i powiedziałam Markowi, że idę zobaczyć gdzie jest Amy. Otworzyłam drzwi od łazienki. Nigdzie jej nie było. Zaczęłam szukać po kabinach. Znalazłam ją nieprzytomną. Zaczęłam krzyczeć „Pomocy!”. Po chwili wpadł do łazienki Mark z kelnerką. Kazałam zadzwonić po pogotowie. Kelnerka szybko wykonała moje polecenie. Zobaczyłam tabletki na depresję. Chciała się zabić. Myślałam, że to tylko zły sen. . .
       Przyjechała karetka i od razu ją wzięli, i zawieźli do szpitala. Na szczęście Mark był samochodem, dlatego też pojechaliśmy za karetką. Bałam się strasznie o Amy. Polubiłam ją i to bardzo. Można nawet powiedzieć, że jest dla mnie ja siostra. W samochodzie się rozpłakałam. Mark to zauważył. Podał mi chusteczkę i pocieszać. Wreszcie dojechaliśmy. Był to ten sam szpital, w którym leży Nathan. Lekarz kazał nam cierpliwie czekać, gdyż musieli zrobić jej wszystkie badania. Dałam mu tylko opakowanie tabletek i usiadłam. Nie mogłam bezczynnie czekać, dlatego też poszłam do Nathana, żeby mu to wszystko wygarnąć. Gdy weszłam zobaczył go obściskującego się z jakąś lalunią. Zobaczył mnie, ale nie miał zamiaru przestawać całować jego nową dziewczynę. Wreszcie gdy przestali spojrzeli się na mnie.
-Nathan, musimy pogadać. A ty. . . – zwróciłam się do Kate – Wynocha! – krzyknęłam.
-Nie! Jestem u swojego chłopaka. – broniła się.
-A ja brata! Wyjdź natychmiast, bo nie ręczę za siebie! – wrzeszczałam.
-Dobra, już idę. Będę w bufecie. Przynieść ci coś, skarbie? – zwróciła się do Nathana.
-Nie, dzięki. – odpowiedział, a ta wyszła – Czego chcesz? – zapytał oschle.
-Wiesz, co?! Jesteś moim bratem dupkiem! Idioto, dlaczego ty to Amy zrobiłeś! Ta dziwka niszczyła Amy życie! Moja przyjaciółka, a twoja była dziewczyna, cały czas cię kocha! Nie rozumiesz tego?! Ona dla ciebie by wszystko zrobiła, a ty co?! Zniszczyłeś jej życie, które ona chciała zakończyć! – wrzeszczałam.
-Jak to zakończyć? – oprzytomniał Nathan.
-Normalnie, głupku! Chciała popełnić samobójstwo! Wzięła połowę opakowania tabletek depresyjnych! Jesteś totalnym dupkiem! – krzyczałam i wyszłam z sali.
       Szłam w kierunku wind. Z oczu leciały mi łzy. Płakałam z powodu Amy, jak i przez Nathana. Podbiegł do mnie. Chwycił mój nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. Nie chciałam z nim gadać, ale jak widać, musiałam.
-Gdzie jest Amy? – zapytał poważnie.
-Właśnie do niej idę. Jeśli chcesz to cho. . . – przerwała mi Kate.
-Skarbie, a ty gdzie idziesz? – zapytała.
-Żadne skarbie! Koniec! Zrywam z tobą! – krzyknął i mnie pociągnął za rękę. Zdziwił mnie swoim zachowaniem. Nie spodziewałam się tego. . .

                                                           Z perspektywy Nathana

       Gdy dowiedziałem się od wściekłej Jessici, że Amy chciała popełnić przeze mnie samobójstwo myślałem, że to nie prawda. Wybiegła płacząc. Gdy oprzytomniałem od razu za nią pobiegłem. Pociągnąłem za nadgarstek i zapytałem gdzie jest Amy. Chciała mi odpowiedzieć, ale przerwała jej Kate. Od razu z nią zerwałem. Pociągnąłem Jessice do windy i poprosiłem, żeby powiedziała na jakim piętrze leży Amy. Powiedziała, że na piątym, dlatego też nacisnąłem guzik i winda ruszyła. Nikt nic nie mówił. Gdy winda się otworzyła od razu z niej wybiegłem i zobaczyłem moich rodziców. Chcieli mnie zatrzymać, ale zobaczyłem Marka i od razu do niego podbiegłem.
-Co jest z Amy?! Jaki jest jej stan?! – krzyczałem zdyszany.
-Zostaw ją w spokoju! Nie jest warta ciebie, debilu! – wrzeszczał na mnie Mark.
-Co?! – wkurzyłem się.
-Spokój! – krzyknęła Jessica – Nathan, uspokój się. Mark, Nathan wreszcie oprzytomniał. I wie, że jest dupkiem, głupkiem, debilem, bo to ja już powiedziałam wcześniej.
-To ja może już pójdę. – powiedział Mark – Muszę się trochę pouczyć. – pocałował Jessice i poszedł.
-Nathan, co ty tu robisz? – zapytała wreszcie mama.
-Stoję, nie widać? – odpowiedziałem.
-Nathan, jak ty się odzywasz do matki?! – zapytał wściekły ojciec.
-Normalnie! – krzyknąłem i zobaczyłem lekarza, dlatego też szybko podbiegłem do niego – I co z nią jest?
-Jej stan jest dobry. Będzie musiała poleżeć jakieś 2 dni, żeby nabrała siły, bo jest bardzo przemęczona. Jeśli pan chce, może pan wejść. – uśmiechnął się lekarz.
-Bardzo panu dziękuję. Tak, chcę. – podziękowałem i poszedłem do sali Amy. Leżała cała blada, ale na szczęście przytomna. Usiadłem na krześle przy jej łóżku i nie wiedziałem co powiedzieć, na szczęście wreszcie przerwałem tą niezręczną ciszę. – Przepraszam cię. Byłem z Kate tylko po to, żeby zapomnieć o tobie. Cały czas cię kocham. Nawet jej dobrze nie znałem. Od Jessici dowiedziałem się, ze niszczyła ci życie. Przepraszam, ale dlaczego to zrobiłaś? – zapytałem po krótkiej przemowie.
-Bo cię kocham, a jak zobaczyłam Kate, to odechciało mi się żyć. Po prostu musiałam to zrobić. – poleciały je z oczu łzy, a ja je wytarłem dłonią.
-To co zrobiłaś nie było mądre, tak jak to co ja zrobiłem. Kochałem cię, kocham i zawsze będę cię kochać. . . – pocałowałem ją namiętnie.
-Czyli zgoda? – zapytała nie pewnie, a ja ją tylko pocałowałem, co oznaczało, że tak.
-Brakowało mi ciebie. – powiedziałem.
-Mi ciebie też i nawet nie wiesz jak bardzo.
       Rozmawialiśmy i śmialiśmy się do wieczora. Co jakiś czas całowaliśmy się. Jesteśmy znowu razem. Brakowało mi jej. Tylko ona teraz jest dla mnie ważna. . .

--------------------------

No comment. -.-
Więc tak. Tym razem rozdział dedykuje trzem osobą:
Ali – Dziękuję, kochana, że mnie motywowałaś do pisania. <3
Willow – Dziękuję ci za ten zacny szantaż. <3
Kasi – Dziękuję, że oczekujesz na moje rozdziały oraz namawiasz do pisania. <3
Jednym słowem, dzięki. ; ****

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 24.


       Rano obudziłam się z bólem głowy. Poszłam do łazienki i jak siebie zobaczyłam to się wystraszyłam. Zmyłam resztki makijażu i wzięłam prysznic. Ubrałam szare dresy, białą bluzkę z nadrukiem i zrobiłam koka. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam Jaya i Emily, którzy się całowali. Nie chciałam im przeszkadzać, dlatego poszłam do pokoju i przypomniało mi się, że nie wzięłam laptopa. Nie chciałam tam wracać, dlatego miałam zamiar poprosić Jaya, żeby mi przyniósł. Gdy Emily do mnie weszła powiedziała, że jest śniadanie i poszła. Wzięłam tylko telefon i też poszłam na dół. Usiadłam koło Emily. Jedliśmy śniadanie w ciszy, ale widziałam, że Jay cały czas patrzy się na mnie.
-Pobrudziłam się? – zapytałam Jaya.
-Nie, nie. – odpowiedział.
-To dlaczego się na mnie patrzysz?
-Zastanawiam się co będzie dalej między tobą, a Nathanem. . . – przerwałam mu.
-Nic nie będzie. Każdy pójdzie w swoją stronę. On znajdzie sobie lalkę barbie, a ja zostanę ćpunką i tyle! – krzyknęłam i wyszłam z kuchni wściekła.
-Amy! – krzyczała Emily, gdy ja zakładałam trampki.
-Idę się przejść. Muszę pobyć sama. – oznajmiłam.
-Ok, ale pod warunkiem, że nic złego nie zrobisz. Zrozumiano?
-Ok. Mogę już iść? – zapytałam.
-Tak, możesz. – na te słowa wyszłam z domu.
       Szłam w stronę domu chłopaków. Chciałam sama wziąć tego laptopa i jeszcze parę rzeczy, które zostawiłam. Oczywiście, nie chciałam widzieć Nathana, ale w tej chwili miałam go gdzieś. Gdy dotarłam do ich domu zapukałam. Nikt nie otwierał. Po chwili jednak drzwi się otworzyły.
-Tom, znowu zapomniałeś kluczy?! – spojrzał się na mnie, był to Nathan – A ty czego chcesz? – zapytał oschle
-Przyszłam po rzeczy, które zostawiłam. Mogę? – zapytałam.
-Tak, wejdź. – wpuścił mnie, a sam poszedł do salonu. Weszłam do domu i zobaczyłam salon. Wszędzie leżały butelki po piwie, albo wódce. Sam Nathan był chyba pijany, choć wiedział chyba co robi.  – A ty co? Idziesz po te rzeczy? – spojrzał na mnie.
       Bez słowa poszłam na górę i weszłam do pokoju. Tam też był niezły bałagan. Zobaczyłam też nasze zdjęcie, które było spalone. Jak to zobaczyłam poleciały mi łzy. Znalazłam wszystkie rzeczy oprócz laptopa. Nie mogłam go znaleźć. No cóż, bywa. Zeszłam na dół i poszłam w stronę kuchni, gdzie siedział Nathan. Jak weszłam od razu na mnie spojrzał. Był na serio pijany. Chciałam zapytać go o laptopa, ale zobaczyłam, że leży na blacie. Wzięłam go i powiedziałam „cześć”, ale on nie odpowiedział, dlatego też wyszłam z domu. Po chwili zobaczyłam Toma. Podszedł do mnie od razu i przytulił. Była z nim Kelsey. Zdziwiłam się na jej widok.
-Jak się czujesz, Amy? – zapytał mnie troskliwie.
-Nie najlepiej. Właśnie widziałam Nathana, pierwszy raz pijanego. Nasze zdjęcie, które było spalone. – poleciały mi łzy, które Tom od razu wytarł dłonią.
-Nie płacz. Sam Nathan źle się zachował. Jay do mnie dzwonił i powiedział o wszystkim. Proszę nie płacz. – uspokajał mnie Tom.
-Od razu mówiłam, że jest to dziwka! – krzyknęła Kelsey, na co ode mnie dostała z liścia.
-Nie waż się tak do mnie mówić, zrozumiano?! – krzyknęłam, a ona nic nie mówiła – Zrozumiano?! – podniosłam ton, a ta kiwnęła głową – Idę Tom. Nie chcę wam przeszkadzać. – spojrzałam na niego, a potem na Kelsey.
-Nam nigdy nie przeszkadzasz. Spotkajmy się jutro o 12 w tej nowej kawiarni przy Long Acre, ok? – zaproponował.
-Dobrze. – uśmiechnęłam się – Pójdę już. Cześć. – pocałowałam go w policzek i poszłam w stronę domu Emily.
     Gdy tak szłam rozmyślałam nad wszystkim co się zdarzyło przez ten rok. Przypomniało mi się, że właśnie dziś jest nasza rocznica. Już rok jesteśmy razem. Ten czas szybko przeleciał. Kochałam Nathana, kocham i zawsze będę kochać. Dlaczego ja go zdradziłam?! Dlaczego?! Jestem zwykłą idiotką. Gdy doszłam do domu otworzyłam drzwi i zobaczyłam Malika. Szczerze, nie chciałam go dzisiaj widzieć, a co już z nim rozmawiać. Zdjęłam trampki, a on podszedł do mnie i chciał pocałować, ale uderzyłam go w policzek i poszłam do pokoju. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Odłożyłam rzeczy i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptopa i weszłam na Twittera. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłam wejść na profil Nathana. Zobaczyłam jego ostatni wpis.
„ Pewna osoba mnie oszukała i zdradziła. Niestety ja ją cały czas kocham. Nie mogę się z tym pogodzić.”
      Jak to przeczytałam to myślałam, że się załamię. On mnie cały czas kocha. Nawet po tym co zrobiłam. Kocha mnie, ale nie oznacza to, że będziemy jeszcze razem. Po chwili przyszedł do mnie Zayn. Bez słowa usiadł koło mnie na łóżku. Niezręcznie się czułam w tej chwili. Jednak po chwili on przerwał tą ciszę.
-Kochasz mnie? – zapytał.
-Musimy o tym dzisiaj rozmawiać? – zapytałam patrząc na ekran laptopa.
-Tak, musimy.
-Zayn, nie mam ochoty dzisiaj o tym rozmawiać. – oznajmiłam.
-Ale. . . – przerwał mu wchodzący, a raczej wbiegający do pokoju Tom.
-Amy, musisz natychmiast jechać do szpitala! – krzyknął Tom.
-Tom, co się stało? – zapytałam przestraszona.
-Nathan jest w szpitalu. Chciał popełnić samobójstwo. Właśnie. Czekaj. – zaczął szukać czegoś w kieszeni – To pożegnalny list. Nie jest on do ciebie, ale przeczytaj go i jedziemy tam. – podał mi kartkę. List brzmiał tak:
                                                       
                                                         Drodzy przyjaciele
       Przepraszam was, że to zrobiłem, ale nie dałem rady. Kocham cały czas Amy, ale jak pomyślę co zrobiła, to odechciewa mi się żyć, dlatego to zrobiłem. Okazało się też, że Jessica jest chora. Ma wadę serca, której wyleczyć się nie da. Te dwie osoby najważniejsze w moim życiu odchodzą ode mnie. Amy już odeszła. Żałuję, że powiedziałem, że jest dziwką, ale byłem wkurzony. Nie płaczcie po mnie. Nie chcę żebyście cierpieli. Powiedzcie tylko Amy, że zawsze ją będę kochać.
                                                                                             Nathan.

         Jak przeczytałam ten list od razu się rozpłakałam. Podbiegłam do Toma i go przytuliłam. Zayn powiedział, że pójdzie już. Ja na to nic nie odpowiedziałam. Zeszłam z Tomem na dół i pojechaliśmy do szpitala. Tam byli już wszyscy. Jak mnie zobaczyli to zaczęli mnie przytulać i pocieszać. Ja cały czas płakałam. Dowiedziałam się tam od nich, że Nathana znaleziono w łazience, a dokładnie w wannie. Nie, nie przeciął sobie żył, tylko chciał wbić nóż w serce. Na szczęście wbił go koło serca, dzięki czemu żyje. Zjawili się też reporterzy, którzy chcieli się dowiedzieć na temat stanu Nathana i przyczyny. Max poszedł i odpowiedział na pytania, oprócz jednego: Dlaczego Nathan Sykes to zrobił? Podziękowałam mu za to. Po około dziesięciu godzinach przyszedł do nas lekarz. Chciał porozmawiać z najbliższą mu osobą, a w tym momencie prawdopodobnie ja byłam, dlatego też poszłam z lekarzem do jego gabinetu. Lekarz usiadł na kanapie, a ja naprzeciwko niego. Nie chciał chyba przedłużać tej chwili, dlatego od razu zaczął mówić.
-Więc tak, panno Amy. Stan pana Sykesa jest bardzo poważny, wręcz krytyczny. Udało nam się zatrzymać krwawienie, ale nie było to proste. Jak na razie jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle się obudzi. Miejmy nadzieję, że jak najszybciej. – powiedział lekarz, a ja zaczęłam płakać, więc podszedł do mnie i przytulił.
-Dziękuję panu bardzo. Czy mogę do niego wejść? – zapytałam cicho.
-Tak może pani wejść, nikt inny i proszę być cicho. Pacjent potrzebuje teraz spokoju. – powiedział i uśmiechnął się.
-Dziękuję panu bardzo. Dowidzenia. – i wyszłam z gabinetu. Od razy wszyscy do mnie podbiegli i zadawali pytania, które nawet nie rozumiałam – Cisza! Nathan jest w krytycznym stanie. Jest obecnie w śpiączce i nie wiadomo czy się obudzi. Mogę wejść tylko ja. Zawiadomiliście rodziców? – zapytałam.
-Tak. Powiedzieli, że przyjadą jak najszybciej, czyli za jakieś 4 godziny. – odpowiedział mi Siva.
-Dobrze. – odpowiedziałam cicho – Idę do niego. – powiedziałam trochę głośniej, a Tom mnie przytulił i poszłam.
       Zapytałam pielęgniarkę gdzie leży Nathan, a ona odpowiedziała, że w sali numer 4. Znalazłam tą salę, co nie było prostym zadaniem i po chwili weszłam do niej. Zobaczyłam bladego Nathana. Podłączony był do paru maszyn i kroplówki. Usiadłam koło niego. Szczerze, nie wiedziałam co w tej chwili zrobić. Chwyciłam go za rękę. Była bardzo zimna. Bałam się o niego i to bardzo. Dzisiaj by była nasza rocznica, a on leży w szpitalu z mojego powodu. . .

                                                       Parę tygodni później. . .

       Kilka dni temu Nathan się obudził. Na dodatek tylko ja wtedy byłam w sali. Jak mnie zobaczył to się przestraszył, ale później ucieszył się na mój widok. Jego stan się poprawia z dnia na dzień i niedługo wyjdzie ze szpitala. Pogodziliśmy się, ale jesteśmy tylko przyjaciółmi i jak na razie tak zostanie. Nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć w życiu. Zaynem ustaliliśmy, że będziemy tylko przyjaciółmi i to jest pewne. Znalazł sobie dziewczynę, którą bardzo lubię i nawet też się przyjaźnimy. Cały czas mieszkam z Emily. Ostatnio pokłóciła się z Jayem. Była ich to pierwsza kłótnia, więc trudno się nie dziwić, że Emily to bardzo przeżywała. Na szczęście szybko się pokłócili i nie raz słyszę w drugim pokoju ich jęki. Jednak życie z parą nie jest takie proste.
       Zespół jak na razie pisze tylko piosenki, a później jak Nathan wyzdrowieje to będą je nagrywać. Oczywiście miałam problemy z dziennikarzami, którzy nie wiadomo jak dowiedzieli się, że to przeze mnie Nathan wylądował w szpitalu. Wiele fanek na ulicy mnie zaczepiało, a nawet jedna chciała się ze mną bić. Dzięki mojej nauce karate przestraszyła się mnie i uciekła, i po niej śladu nie widać. Ach, te fanki.
       Oczywiście myślicie, że było tak miło i fajnie. Jednakże nie. Dwa tygodnie po próbie samobójstwa Nathana zjawił się John. Proponował mi herbatkę w jego domu, ale wiedziałam co z tego wyniknie, przez co odmówiłam. Jednak nie dał mi spokoju i wysyłał pogróżki, że jeśli się z nim nie prześpię, to on mnie dorwie i zabiję. Od razu poszłam z tym na policję i opowiedziałam o wszystkim o pierwszym moim gwałcie, próbie zabójstwa, groźbach. Policja od razu go aresztowała i dostał 10 lat więzienia, z czego się bardzo cieszę, bo będę miała wreszcie święty spokój.
       Poznałam też Nathana rodziców. Są to bardzo mili ludzie. Oczywiście na początku nie chcieli ze mną rozmawiać, ale gdy zauważyli, że zależy mi na Nathanie, bo przychodziłam do niego codziennie i siedziałam do późna, to mi odpuścili i zaprosili na kawę. Pani Karen, mama Nathana, powiedziała mi trochę o jego dzieciństwie. Pan Robby, powiedział, że jestem bardzo miłą osobą, i że na pewno nie zdradziłam Nathana specjalnie. Jessica, jego siostra na początku była wściekła na mnie, ale potem zaczęłyśmy normalnie rozmawiać i mnie polubiła. Jest bardzo fajną dziewczyną. Jak jesteśmy w szpitalnym bufecie to rozmawiamy o chłopakach. Spodobał jej się taki jeden. Jak o nim opowiadała to skojarzyło mi się z kimś, ale nie mogłam sobie przypomnieć o kogo chodzi. Na moje nieszczęście nie powiedziała jego imienia. Kto to jest?
       Pewnego razu gdy szłam ulicą do szpitala spotkałam Marka. Dawno go nie widziałam. Pisaliśmy czasami na Facebooku czy Twitterze, ale były to bardzo krótkie rozmowy. Przywitaliśmy się, a on spytał jak się czuję. Powiedziałam mu, że śpieszę się do szpitala, ale jak ma ochotę to może przyjść do mnie wieczorem i wtedy byśmy pogadali. Zgodził się od razu. Powiedziałam, że mieszkam u Emily, a on od razu powiedział, że będzie o 20. Uśmiechnęłam się i pożegnaliśmy. Gdy dodarłam pod szpital podbiegła do mnie pielęgniarka. Zdziwiło mnie to.
-Amy, tak? – zapytała zdyszana.
-Tak, to ja. – odpowiedziałam zdziwiona.
-Pan Sykes prosi, żebyś jak najszybciej do niego przyszła, bo ma jakąś sprawę. Jak on to powiedział, masz nie iść do bufetu po kawę, tylko od razu do niego. – mówiła mi.
-Dobrze, dobrze. Już idę. – powiedziałam i poszłam z nią do środka, bo zimno było, bo przecież zima jest.
       Poszłam od razu do windy i do niej weszła. Nacisnęłam piątkę. W ostatniej chwili wbiegł jakiś chłopak. Wyglądał na starszego ode mnie. Gdy tak jechaliśmy w pewnej chwili zatrzymał windę i zaczął mnie dotykać, a po chwili całować. Chciałam go odepchnąć, ale był za silny. W pewnej chwili zdjął moją bluzkę. Próbowałam się wyrwać, krzyczałam, ale nic to nie dawało. Dalej nie muszę opisywać. Zgwałcił mnie. Na koniec kazał mi się ubrać. Zrobiłam to i winda ruszyła. Gdy z niej wyszłam od razu pobiegłam do Nathana. Gdy mnie zobaczył przestraszył się. Płakałam, makijaż mi się rozmazał. Wyglądałam na pewno strasznie, ale nie obchodziło mnie to. Podbiegłam do niego i przytuliłam. Zaczął mnie uspokajać. Gdy trochę się już uspokoiłam oderwałam się od niego i miałam zamiar mu powiedzieć o tym, ale po chwili wszedł ten chłopak. Odwiedził mamusię, a wcześniej zgwałcił dziewczynę. Co za świnia!
-Nathan, potem ci powiem. – powiedziałam do niego.
-Teraz. – uparł się.
-Niech może ten chłopak powie co mi zrobił! – skierowałam to do nieznajomego.
-Co?! Przecież ja tylko przyszedłem odwiedzić moją kochaną mamę. – próbował się bronić.
-Jakbyś chciał wiedzieć to w niektórych windach też są kamery, a na pewno w tych windach są. To co przyznasz się, czy nie? Wiedz, że na pewno ci tego nie odpuszczę! – krzyknęłam.
-Dobra. Zgwałciłem cię, ale nie mam dziewczyny, brakowało mi tego, a ty jesteś taka pociągająca, że musiałem to zrobić. Przepraszam cię.
-Że co?! – krzyknął Nathan – Wypierdalaj stąd! – wrzeszczał Nathan.
-To twój chłopak? – zapytał mnie chłopak.
-Były chłopak, obecny przyjaciel, najlepszy przyjaciel.
-Synku, to prawda? – wreszcie odezwała się kobieta.
-Tak, mamusiu. To ja już pójdę. – powiedział i wyszedł.
-Znowu, już któryś raz zostałam zgwałcona. Dlaczego ja? – rozpłakałam się.
-Nie płacz Amy, proszę. Właśnie, coś mi Tom mówił o jakiś pogróżkach, o co chodzi? – zapytał mnie Nathan.
-John chciał znowu mnie zgwałcić, ale nie dopuściłam do tego. Potem wysyłał mi pogróżki, że jeśli się z nim nie prześpię to mnie zabije. Poszłam z tym na policję i dostał 10 lat więzienia. – opowiadałam.
-Co za skurwiel. – powiedział cicho Nathan, myśląc, że nie słyszałam.
-Nie przeklinaj. – uśmiechnęłam się.
-Okej, ale jak inaczej nazywać tego chłopaka. –powiedział Nathan, a ja pokazałam na tą starszą panią – Ona na pewno już śpi. Spokojnie. – zaśmiał się.
-No, masz szczęście. – zaśmiałam się.
      Rozmawialiśmy jak codziennie do 18. Potem już musiałam iść, bo miał mieć robione badania. Lekarz powiedział, że może wyjdzie za 2 dni. Mam nadzieję, że tak. Nie zamierzałam wrócić do domu chłopaków. Wolałam jak na razie mieszkać u Emily, a jej to nie przeszkadzało. Przechodziłam koło kwiaciarni i zobaczyłam piękną roślinkę. Weszłam do sklepu i zapytałam się sprzedawczyni o nazwę rośliny. Był to Stefanotis. Chwilę się zastanawiałam czy go kupić, ale w ostateczności kupiłam go i zabrałam do domu. Gdy Emily go zobaczyła od razu wzięła go ode mnie. Kocha rośliny. Wiedziałam, że dobrze się nim zaopiekuje. Poszłam do łazienki umyć ręce i do niej wróciłam. Zaczęła do niego mówić. Zrobiłam wielkie oczy. Dziwiło mnie to, że człowiek gada do rośliny!
-Amy to jest Stefan. Stefan to jest Amy. – przedstawiła mnie Emily.
-Miło mi cię poznać roś. . . Stefan. – wzięłam liścia, jakby to była jego dłoń i uścisnęłam Stefana – Idę do pokoju, Stefanie. Zawołaj mnie jeśli zacny Mark przyjdzie do mnie. – mówiłam – Żegnaj. – i podbiegłam do roślinki i zaczęłam tulić, a nawet płakać. Emily się na mnie patrzyła jak na wariatkę. – A teraz na serio idę do pokoju.
       Gdy weszłam do pokoju usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać. Nathan i ja nie jesteśmy już od 2 miesięcy razem. Szczerze, brakuje mi go, ale wiem, że nie będzie już chciał być moim chłopakiem. Właśnie w tej chwili zadzwonił do mnie Nathan. Zdziwiło mnie to, ale odebrałam.
-Tak, Nathan?
-No, hej. Mogłabyś przyjść jutro do mnie. Wiem, że idziesz na zakupy z Jessicą, ale musisz przyjść. Zrobisz to dla mnie? – zapytał się Nathan.
-Jeśli muszę to przyjdę. Nie mam innego wyjścia?
-Nie, nie masz. To przyjdź o 8. Wczesna pora, ale pewnie się ucieszysz to co ci powiem.
-No, dobra. Przyjdę. Muszę kończyć. Pa, Nathan. – pożegnałam się i rozłączyłam. Musiałam skończyć rozmowę, bo przyszedł Mark, a przecież kazałam roślince mnie zawołać. Muszę ją nauczyć porządku. – Hej Mark. Wchodź.
-Hej, nie przeszkodziłem w rozmowie z Nathanem? – podkreślił ostatnie słowo.
-Nie. Siadaj. Co tam u ciebie słychać? Dawno się nie widzieliśmy. – powiedziałam.
-Nie najlepiej. Moja mama ma raka. – poleciała mu łza, przytuliłam go.
-Bardzo mi przykro.
       Rozmawialiśmy jeszcze długo. Zaproponowałam, żeby został na noc, ale powiedział, że musi iść do szpitala. Pożegnałam się z nim i wróciłam do pokoju. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i umyłam zęby. Położyłam się i zasnęłam. Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Była 5 rano. Ciekawiło mnie co Nathan chce mi powiedzieć. Mam się cieszyć, czy bać? Podeszłam do szafy i wzięłam czerwone rurki, białą bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, zrobiłam makijaż i się ubrałam. Wyszłam z pokoju i poszłam na dół. O dziwo Emily już nie spała i robiła śniadanie. Pomogłam jej trochę, a potem mogłyśmy zjeść spokojnie pyszne i ciepłe śniadanie. Pomogłam sprzątać, a potem założyłam trampki i czarną kurtkę. Wzięłam torebkę i pożegnałam się z Stefanem, i wyszłam z domu. Szłam powoli w stronę szpitala. Było zimno, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Przyzwyczaiłam się do zimna. Gdy mieszkałam z rodzicami zawsze tylko w moim pokoju było zimno, bo rodzice nie chcieli marnować pieniędzy na mnie. Zawsze mi było smutno jak to słyszałam.
      Gdy wreszcie doszłam do szpitala była 7:55. Musiałam naprawdę wolno iść. Weszłam do szpitala i skierowałam się w stronę wind. Zastanawiałam się czy zaryzykować, ale jednak zdecydowałam iść schodami. Przecież ruch to zdrowie, jak to wszyscy mówią. Poszłam do sali gdzie leżał Nathan i zobaczyłam jakąś dziewczynę przy jego łóżku. Zaczęłam się bać. Jak mnie Nathan zobaczył od razu się uśmiechnął.
-O Amy, punktualna jesteś. – powiedział uśmiechnięty.
-Też się cieszę, że cię widzę. O co chodzi, bo jednak idę z Jessicą na zakupy. Mów szybko. – chciałam jak najszybciej się dowiedzieć, tak naprawdę nie szłam na zakupy.
-Wstałaś lewą nogą jak widzę. – zaśmiał się – Kate poznaj Amy, moją przyjaciółkę. – nieznajoma odwróciła głowę w moją stronę, tak jak mówiłam znalazł sobie lalkę barbie – Amy poznaj Kate, moją dziewczynę. – myślałam, że żartuje.
-Dobra, bla bla bla. Idę, pa. – wyszłam z sali ze łzami w oczach. 

---------------------

Zostawię to bez komentarza, jakaś masakra. -.-
Dedyk dla Kasi. <3