czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 8.

       Nie byłam zadowolona z tego wypadu do klubu, a przede wszystkim z Matt'em. Bałam się, że znowu coś wywinie, ale tym razem przed Nathan'em. Jeśli znowu będzie się do mnie przystawiał, nie ręczę za siebie. Jego zachowanie w sklepie było dla mnie skandaliczne. Jak on mógł to zrobił Nathan'owi, jego przyjacielowi. Mam już wyrobione o nim zdanie i tak łatwo się ono nie zmieni. Matt to nie wychowany gówniarz, który myśli tylko o sobie... Takich ludzi powinno się karać.
-Amy, Amy, wszystko w porządku? - wyrwał mnie z zamyśleń Nathan.
-Tak, tak. Zamyśliłam się. - odpowiedziałam delikatnie się uśmiechając.
-Idziemy stąd? - spytał.
-Jasne, tylko zapłacę.
-Ta, ty zapłacisz, a ja będę grzecznie siedział. Dopij kawę, a ja zaraz wrócę. - na jego ustach znowu pojawił się zniewalający uśmiech. Jak zwykle musiał dopiąć swego...
       Nathan wziął wszystkie moje torby z zakupami, choć mówiłam, że są ciężkie. Powoli przechadzaliśmy się przez piękne Los Angeles. Nic nie mówiliśmy, wystarczało nam to, że jesteśmy razem, razem na zawsze. Dużo już nasz związek przeżył, mam nadzieję, że wszystko wreszcie się ułoży, że będę szczęśliwa z Nathan'em. Odwróciłam się w jego stronę. Jego twarz wyrażała radość, jak i zastanowienie. Ciekawiło mnie o czym tak głęboko myśli, ale nie pytałam. Wolałam, aby ta chwila trwała wiecznie, dlatego jej nie przerywałam. Po chwili Nathan zatrzymał się i obrócił mnie tak, że stałam naprzeciw jego twarzy. Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował, ale jakoś inaczej. Zawsze całował tak subtelnie i delikatnie, ale tym razem jakby się bał, bał się, że ucieknę. Gdy po kilku chwilach oderwaliśmy swoje napięte usta od siebie spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Jego tęczówki doprowadzały mnie do szaleństwa. Codziennie, gdy byłam sama myślałam o jego oczach, o oczach, które wywierają na mnie duże emocje. To właśnie jego oczy dają mi się do życia, do walki, do wszystkiego. Mogłabym patrzeć na nie cały czas, cały czas badać jakie ma emocje dzięki nim, widzieć jak mnie kocha...
-A co ci się wzięło na wyznawanie uczuć? - spytałam uśmiechnięta.
-Właśnie zrozumiałem, jak mi ciebie brakowało, gdy nie było cię przy mnie. Wieczory spędzałem cały czas sam, w pokoju myśląc co robisz teraz, jak wyglądasz, czy się zmieniłaś. - powiedział bardzo poważnie - I czy mnie dalej kochasz... - dodał po chwili smutniej.
-Nathan, jesteś dla mnie wszystkim, popełniłam wielki błąd, ale cieszę się, że mi to wybaczyłeś. Gdy ja byłam w więzieniu zastanawiałam się czy ktoś w ogóle przyjdzie po mnie. Gdy znowu ujrzałam twoje piękne oczy, twój uśmiech myślałam, że śnie. Kocham cię, kocham ciebie całego. Nie wyobrażam sobie życia bez takiego idealnego człowieka jak ty. To ty pomogłeś mi się wyrwać od brutalnych rodziców, to dzięki tobie mam lepsze życie, człowiek popełnia błędy, przez co większość im nie wybacza, ale ty mi wybaczyłeś, za co ci bardzo dziękuję. - moja przemowa dobiegła końca. To co powiedziałam było prosto od serca, od mojej duszy. Nathan mając prawie łzy w oczach nie myśląc namiętnie mnie pocałował. Niby już dawno sobie wszystko wybaczyliśmy, ale cały czas było w nas coś takiego, co zrażało nas do siebie. Potrzebowaliśmy właśnie takiego wyznania, aby jeszcze bardziej się zjednoczyć.
       Po spacerze wróciliśmy od razu do hotelu. Tam zaczęły się przygotowania do wyjścia. Postanowiłam ubrać się bardzo seksownie, żeby znowu oczarować w jakiś sposób Nathan'a. Gdy mnie zobaczył dostał oczopląsów. Nie wiedział co ma powiedzieć, więc tylko mnie pocałował. Zawsze to robi, gdy mu zabraknie słów. Szliśmy sami, ponieważ reszta poszła już wcześniej nie czekając na nas. Gdy dołączyliśmy do grupy poszłam zatańczyć z bratem. Nathan został przy stoliku, ponieważ jak to on powiedział, musi się najpierw trochę wstawić, żeby zacząć zabawę. Tom już troszkę był wstawiony, przez co jego taniec wyglądał bardzo dziwne, ale oboje się z tego śmialiśmy. Po chwili doszła do nas Kelsey. Postanowiłam zostawić ich samych, niech się zabawię. Wracając do stolika usłyszałam rozmowę Nathan'a i Matt'a.
-Twoja dziewczyna jest ci nie wierna. - mówił Matt.
-Co ty pierdolisz? - zdziwił się Nathan.
-Przystawiała się do mnie, dlatego wróciłem do hotelu. - kłamał.
-Kłamiesz, Amy by mi tego nie zrobiła. - bronił mnie.
-Zastanów się Nathan, sam siebie chyba się nie pocałowałem. - powiedział i odszedł od niego.
-Kurwa. Amy, widzę cię. Słyszałaś to, tak? - kiwnęłam głową - Wytłumaczysz mi o co mu chodzi?! - widać, że był wkurzony.
-Nathan, posłuchaj. To nie ja się do niego przystawiałam, tylko on do mnie. Cały czas mi mówił jaka to ja jestem piękna i, że ci zazdrości. W jednym sklepie weszłam do przymierzalni i nie mogłam dopiąć sukienki, właśnie tej. Poprosiłam go o pomoc, a ten pomógł mi tak, ale zaczął znowu mnie komplementować, aż nawet chciał fizycznie to zrobić. Nathan myślisz, że jestem dziewczyną, która daje dupy, przy pierwszej lepszej okazji, gdy mnie nie widzisz?! Wiem, że możesz mi jeszcze nie ufać, ale pomyśl, czy po kilku godzinach wyznawałabym ci miłość?!
-Przepraszam, ale sama byś się na pewno zdenerwowała na moim miejscu. - próbował mnie przytulić.
-Najpierw się zastanów, czy mi ufasz, a potem mnie tul. - powiedziałam srogo.
-Amy, chodź, coś się stało z Tom'em! - krzyknął zdenerwowany Jay.

------------

Przepraszam, że taki dupny wyszedł, niestety chyba nie nadaję się do pisania. x.x

niedziela, 27 stycznia 2013

Liebster Award ;)

Moja chyba pierwsza nominacja, nie wiem. xD
Dziękuję bardzo za to. :) Nominacja od Karoliny.. :)

Pytania: 
1. Jak masz na drugie na imię?
Nie mam drugiego imienia. xD
2. Od jak dawna lubisz The Wanted?
Od ponad roku. :D 
3. Którego z chłopaków z TW lubisz najbardziej?
Nathan'a i Tom'a. ;)
4. Lubisz One Direction?
No chyba cię pojebało... ( przepraszam za słownictwo. ;) )
5. Masz rodzeństwo?
Nie, zwierzę płci męskiej, które jest o 7 lat starsze ode mnie. -.-
6. Ile masz lat?
13, rocznikowo 14. ;D
7. Jakich gatunków muzyki słuchasz ?
To co mi wpadnie w ucho. :D
8. Od jak dawna piszesz opowiadanie/imaginy ?
Od ponad roku. :D
9. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
Niebieski. :]
10. Co wolisz ferie czy wakacje i dlaczego ?
Wakacje, bo jest ciepło i są dłużej. :p
11. Masz chłopaka ?
Nie było takiej rzeczy w sklepie. xD

Jeszcze raz dziękuję za nominację, i ja nominuję o to te blogi. ;D
http://tw-fanmily-blog.blogspot.com/
http://polishstoryaboutthewanted.blogspot.com/
http://couldyougiveyourselftome.blogspot.com/
http://www.ifoundyouinthedarkesthour.blogspot.com/
http://thewantedmyworldandmylife.blogspot.com/

Pytania:
1. Ile masz lat?
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
3. Jak się zaczęła twoja historia z The Wanted?
4. Od kiedy piszesz opowiadania?
5. Ulubiona potrawa?
6. Grasz na jakimś instrumencie?
7. Ulubiony kolor?
8. Kto jest najważniejszy w twoim życiu.
9. Masz zwierzątko?
10. Czy masz drugie imię? Jeśli tak to jakie?
11. Co daje ci pisanie?

czwartek, 24 stycznia 2013

17.000 ! ♥

Dziękuję bardzo, nie mogę w to uwierzyć. Już 17 tysięcy jest! Jezu. ♥ Więc chciałabym wszystkim podziękować za czytanie, komentowanie i zachęcała do komentowania, bo naprawdę takie rzeczy dają mi motywację. Dziękuję bardzo, mam nadzieję, że pobijemy rekord pierwszego bloga ! :)

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 7

Gdy wyszedł uśmiechnął się do mnie, założył zegarek i znowu popatrzył na mnie.
Matt :)
-Jestem gotowy, chodź. - tak jak powiedział wyszliśmy z hotelu. Postanowiliśmy, że się przejdziemy. Przez połowę drogi panowała grobowa cisza. Nie wiedziałam jak zagadać, więc wolałam siedzieć cicho. - Jak jest między tobą, a Nathan'em? - przerwał ciszę Matt.
-Nie rozumiem pytania... - rzekłam.
-No, czy kochasz go? - spytał.
-Tak, kocham go bardziej, niż on swoje czapki. - z kwitowałam i zakończyłam ten temat.
       Gdy doszliśmy do centrum handlowego od razu weszliśmy do pierwszego, lepszego sklepu, który okazał się Reserved. Od razu spodobała mi się jedna bluzeczka, którą natychmiast kupiłam. Dalej poszliśmy do Orsay, tam nic ciekawego, choć była ładna marynarka, ale odpuściłam ją sobie jak na razie. Następny przystanek H&M. Tam to już góra rzeczy była wzięta do przymierzalni. Z jedną sukienką nie mogłam sobie poradzić, więc poprosiłam Matt'a o pomoc. Wszedł do przymierzalni, zapiął mi zamek i położył ręce na mojej talii. Zbliżył swoją twarz do mojego ucha.
-Pięknie wyglądasz. Zazdroszczę Nathan'owi. - szepnął.
-Dziękuję. - zarumieniłam się.
-Naprawdę zazdroszczę Nathan'owi, szkoda, że jest moim przyjacielem, bo uwolniłbym ciebie od niego. - zaczął zbliżać się do mnie, ale od razu go odepchnęłam.
-Zostaw mnie! I wynocha stąd! - krzyknęłam. Nie mogę uwierzyć, że przyjaciel Nathan'a, któremu zaufał on zachował się w taki sposób. To jest nieprawdopodobne. Dlaczego on to mu robi? Dlaczego on mi to robi? Wyszłam z przymierzalni już ubrana w swoje ciuchy i popatrzyłam na Matt'a, który czekał na mnie. -Możesz iść do domu, nie mam zamiaru patrzeć jak się liżesz do mnie. - powiedziałam szczerze i poszłam do kasy.
        Nie licząc Matt'iego i jego zachowanie uważam zakupy za udane. Poszłam jeszcze do kawiarni na kawę. Choć siedziałam sama miło spędziłam czas na piciu kawy i jedzeniu szarlotki. Niestety tą chwilę przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam moje i Nathan'a zdjęcie. Odebrałam telefon.
-Tak, skarbie, jak tam w studio? - spytałam na wstępie.
-Dobrze, kochanie. Gdzie jesteś? - usłyszałam jego zachrypnięty głos.
-W kawiarni na samym dole w centrum, a co szpiegujesz mnie? - zaśmiałam się.
-Nie, nie. Zaraz będę. - zaśmiał się też i rozłączył. Tak jak powiedział po chwili się pojawił. - Hej, skarbie, tęskniłem. - pocałował delikatnie moje usta.
-Hej, nie widziałeś mnie tylko jakieś 3 godziny i już tęsknisz? - zdziwiłam się.
-Ja tęsknię, gdy nawet minutę cię nie widzę. - pocałował mnie znowu - Gdzie Matt.
-Poszedł do domu. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
-Nie wytrzymał z tobą? - zaśmiał się.
-Taa... - chyba na odwrót.
-Skarbie, pójdziemy na imprezę z chłopakami i całym zespołem, Matt'em, Johnem, co? - spytał robiąc minę zbitego psa.
-No dobrze, ale na razie posiedźmy tutaj razem, dobrze? - spytałam.
-Jasne, dla ciebie wszystko. - pocałował mnie znowu, ale namiętniej.
-No to będę miała jeszcze dzisiaj zabawę z Matt'em... pomyślałam, gdy oderwaliśmy się od siebie.

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 6. - Wielki Powrót!

Na wstępie chciałabym was bardzo mocno przywitać. Długo mnie tutaj nie było. Miał być już dawno rozdział, ale z powodu problemów rodzinnych nie miałam nawet ochoty tutaj coś napisać, jednakże Kasia, której bardzo dziękuję, namówiła mnie na napisanie jego.

       Wróciliśmy do hotelu bardzo zmęczeni. Połowę drogi przespałam na kolanach Nathan'a. Mój ukochany nie chciał żebym się męczyła, więc zaniósł mnie do pokoju. Osobiście dziwię się jak dał radę. Rano obudziłam się wtulona w Nathan'a. W miarę się wyspałam. Nie chcąc go budzić delikatnie wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Wzięłam odświeżający prysznic po wczorajszym męczącym dniu. Nie wzięłam ze sobą ubrań... Dobra, Nathan śpi, więc nawet nie zauważy. Owinęłam się ręcznikiem i po cichutku wyszłam z łazienki. Otworzyłam delikatnie walizkę.
-Nieładnie tak chodzić naga i mnie napalać na ciebie. - powiedział zachrypniętym głosem Nathan, a ja odwróciłam głowę w jego stronę.
-O nie, nie dzisiaj. Na pewno nie teraz. - ostrzegłam go.
-No chodź, przytul misia! - zrobił minę zbitego psa.
-Nie, Nathan. - powiedziałam, ale on mnie nie posłuchał. Wstał z łóżka i zbliżał się do mnie powolnym krokiem. Strasznie on mnie pociągał, zmieniał mnie i moją psychikę. Przez to wszystko moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżył się, objął i pocałował namiętnie. Włożył swoje dłonie w moje włosy, a ja oplotłam jego szyję swoimi rękami. Długo trwaliśmy w tym pocałunku. Nasze języki walczyły ze sobą. Gdy oderwaliśmy się od siebie popatrzyliśmy w swoje oczy. Widziałam w nich tęsknotę. Zdawało mi się, że ukrywał coś, ale nie pytałam o nic.
-Nic ci nie zrobię, spokojnie. Ale musisz zrobić dla mnie jedną rzecz. - uśmiechnął się zadziornie.
-Co? - zapytałam.
-Wieczorem uszykuj się. Zabieram cię na kolację. Masz cały dzień dla siebie. Ja jadę do studia z chłopakami. Jeśli chcesz to możesz pojechać z kimś na zakupy. Nawet z jakimś chłopakiem. Będę oczywiście zazdrosny, ale chcę, żebyś była szczęśliwa. - uśmiechnął się - A teraz pozwól, że pójdę do łazienki. - pocałował mnie jeszcze raz namiętnie i odszedł.
-Co ten chłopak ze mną robi? - zapytałam samą siebie.
       W między czasie, gdy Nathan brał prysznic ubrałam się w o to taki strój. Gdy zakładałam ktoś mnie objął w tali od tyłu. Tym ktosiem był Nathan. Odwróciłam się, a on "położył" się na moich plecach. Uśmiechnęłam się do niego.
-Wyglądasz przepięknie. Powinienem być naprawdę zazdrosny. - szepnął mi do ucha.
-Przesadzam.
-Ja? Skądże. - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie w usta - Zbieram się, kochanie.
-Już? - spytałam smutna wstając i obejmując go.
-Niestety, praca... Zachciało mi się kariery. - popatrzył w moje oczy.
-Ale przez tą karierę byśmy się nie spotkali. - uśmiechnęłam się.
-Też racja. Nie wiem jak by wyglądało moje życie bez ciebie. Dzięki tobie nabrało trochę kolorów. - zaczął całować moją szyję.
 -Oj, bardzo mi przyjemnie, ale podobno się śpieszyłeś. - zaśmiałam się.
-A co? Wyganiasz mnie? - znowu zrobił minę zbitego psa.
-Tak. - odpowiedziałam.
-O ty! Dobra, rozumiem, zakupy. Jeśli chcesz możesz iść z Matt'im. Jest wolny dzisiaj, a dziewczyny wróciły do UK. - uśmiechnął się - Okej, komu w drogę temu czas. Trzymaj się. Miłej zabawy. - pocałował mnie na pożegnania i rzucając mi perskie oczko tak zwane wyszedł z pokoju.
      Wzięłam więc jakąś torebkę, wkładając od razu telefon, dokumenty, kasę itd. i wyszłam z pokoju. Weszłam bez pukania do pokoju Matt'iego. Ubierał właśnie koszulkę. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Witam w moich skromnych progach! Gotowa na zabawę? - spytał uśmiechnięty.
-Pewnie! - odpowiedziałam, a on wszedł do łazienki. Jednak chyba nie byłam gotowa na aż taką zabawę...

----------------------

Wielki powrót na ten blog. Sama nie mogę uwierzyć, że napisałam rozdział tutaj! Napisałam go też z okazji rozpoczęcia u mnie ferii! Oj, męczcie się ludzie, którzy będą mieli potem wolne! No więc zachęcam do komentowania, i zapraszam na mój dosyć nowy blog, który próbuję jakoś rozkręcić, ale coś mi się nie udaje. :) http://keepcalmandlovethewanted.blogspot.com/